Mieszkam na niedużym, spokojnym osiedlu domków szeregowych, gdzie niemal każdy dom jest już ustrojony świątecznie ✨🎄😊
Dzień dzisiaj był ciepły i słoneczny ☀, więc zachciało mi się wieczornego spaceru. Niemal cały dzień sprzątałam, więc musiałam się przewietrzyć 😛 Pan Mąż męczył się ze składaniem szafy, no to poszłam sama. Zrobiłam rundkę uliczkami i cykałam zdjęcia oświetlonych świątecznie domów 😁 Wiadomo, że telefon nie oddaje piękna tych ozdób, ale co nieco widać 😄 Osiedle zamienia się w wioskę Św Mikołaja 🎅 Nie wiadomo, gdzie się patrzeć. Chodziłam spacerkiem i dostawałam oczopląsu 😄 Brakuje oczywiście w tym okresie jednego: śniegu ❄⛄
Cudnie ustrojona laurowiśnia 🙂 Palma wśród ozdób też prezentuje się pięknie 🙂 Ta plama, to świetliste jelonki z saniami 😄
Jakieś 4 dni temu stwierdziłam, że potrzebuję kilku nowych rzeczy, bo się kończą a nie uśmiecha mi się biegać teraz po sklepach. Nie lubię tego, a poza tym wolę w weekend zrobić coś w domu i potem leżeć do góry kołami, niż przeciskać się między ludźmi w galerii handlowej 😑
Dlatego postanowiłam zrobić zakupy w jednej z holenderskich drogerii internetowych https://www.luxplus.nl/. Wcześniej widziałam jej reklamę w internetach i nawet patrzyłam co tam jest 🙂 Okazało się, że są tam nawet polskie marki, np Bielenda, którą bardzo lubię. No i ceny są fajne 😁 Ogólnie potrzebowałam tylko olejku myjącego i kredki do brwi. No ale, jak to zazwyczaj bywa, maski w płachcie też dodałam do koszyka 🙈
W tej drogerii robiąc pierwszy raz zakupy, konto zakłada się po ich zrobieniu, a nie przed, jak to bywa zazwyczaj. Podając swoje dane do wysyłki, zapisuje się też hasło. Trzy dni temu zrobiłam zamówienie i dzisiaj rano paczka przyszła. Spojrzałam na datę i co widzę? 5 grudnia, czyli że w Holandii jest dzień Św Mikołaja 🎅☺ Więc w sumie przypadkiem, zrobiłam sobie prezent 🎁😛
Znalazłam wreszcie olejek myjący twarz marki Bielenda. Czyli: po zmyciu tapety, masaż olejkiem, zmycie ciepłą wodą, potem umycie normalnym żelem do twarzy. Do tej pory używałam tego marki Ziaja GdanSkin. Niestety się skończył a tu nie mogłam go znaleźć 😦 Przez jakiś czas myłam twarz tylko żelem i czułam, że twarz nie jest dobrze umyta. Nie wyobrażam sobie teraz mycia bez olejku, a to naprawdę działa. Cera się poprawiła: zero krostek, pory zmniejszone. Dlatego ucieszyłam się widząc olejek z Bielendy, do tego różany 🌹🌹🌹
Kolejna polska marka: Farmona i jej żel do mycia twarzy z krystalicznymi minerałami morskimi 🌊 i proteinami jedwabiu. Zawsze używam tych z Nivea (niebieskich) do cery mieszanej. Po nowy na pewno nie będzie mi się chciało iść do sklepu, więc od razu kupiłam na zapas ten. 200ml powinno wystarczyć na dłuższy czas.
Maska w płachcie+ serum w ampułce z wit C marki Bielenda, czyli rozświetlenie i detoks 🍋🍋Maska posiada też kwas ferulowy, który m.in zapobiega powstawaniu przebarwień i redukuje ich widoczność, ekstrakt z yuzu, który jest źródłem przeciwutleniaczy, wit C i ceramidow. Sprawdziłam co to yuzu. Jest to drzewko pochodzące z Chin z owocami przypominającymi mandarynki lub wyschniętego grapefruita.
Zdj z internetu
Na oczyszczoną skórę nakłada się najpierw serum (nie zmywamy) i po chwili maskę. Takiej jeszcze nie miałam, więc z ciekawością ją wypróbuję 🙂
Drugą maską jest 🎭 nawilżająca dwuetapowa: płachta+ krem. Pierwszy etap, to nałożenie maski, która usuwa martwy naskórek i inne zanieczyszczenia, nawilża. Zawiera m.in kwas hialuronowy i kolagen. Drugi etap, to nałożenie, po zdjęciu maski, kremu z masłem shea i olejem macadamia.
Płatki pod oczy z Q10 i kolagenem. Ogólnie takie płatki odkryłam już dawno i regularnie je stosuję. Nie używam tylko jednej firmy. Czasami są polskie, czasami np z UK. Zależy jakie mi wpadną w ręce i w oko 🙂 Wszystkie muszą mieć dwa zadania: odmładzac skórę wokół oczu 👀 i zapobiegać powstawaniu nowych zmarszczek. I do tej pory nie narzekam, bo regularne stosowanie faktycznie działa. A takie płatki nie kosztują dużo. Dobrze jest je trzymać w lodówce. Te opakowania mają po 4 pary płatków.
Co ciekawe, zamówiłam tylko jedno pudełeczko. Dostałam dwa. Nie wiem dlaczego. Może jakaś promocja o której nie doczytałam…? W środku przesyłki nie znalazłam żadnej faktury czy paragonu. No nie jestem niezadowolona. Wręcz przeciwnie 😛
Przeźroczysty żel do brwi- potrzebuję takiego do ułożenia, bo po przebudzeniu się, włoski moich brwi są we wszystkie strony 😑 Nie chcę ich układać lakierem do włosów. Wolę specjalnie stworzony do tego preparat. Szkoda tylko, że ten żel nie ma koloru ciemnobrązowego. Kredka do brwi marki Maybelline potrzebna do lekkiego przyciemnienia. Używam olejku rycynowego, który odżywia i przyciemnia, ale to jeszcze za mało. Oczywiście nie mam brwi grubych i przerysowanych, jak niektóre babki. Ale nie chcę mieć takich nijakich brązowych, jak mój naturalny kolor włosów. Dlatego lekko je przyciemniam. A ta kredka ma z jednej strony mini gąbeczke ze specjalnym cieniem a z drugiej strony cieniutki rysik do dorysowania pojedynczych włosków. Mam nadzieję, że się sprawdzi 🙂
Dostałam też mały gratis, czyli próbkę kremu firmy Farmona. Jest to krem na noc 🌙 który ma za zadanie zredukować brązowe plamy na skórze. Ja takich plam nie posiadam na szczęście, więc krem jest dla mnie zupełnie nieprzydatny. A przecież nie będę go używać tylko dlatego, że go dostałam gratis. Poza tym takie produkty trzeba używać cały czas regularnie, żeby te plamy zniknęły. Ta mała próbka do niczego mi się nie przyda.
Za wszystkie produkty, razem z przesyłką zapłaciłam 19€. 😋 A plastry pomarańczy na zdjęciach, to te, które zrobiłam do świątecznego wieńca. Jak widać, super wyschły pod kaloryferem w niecały tydzień 😀
Czas zleciał baaardzo szybko. Pamiętam ostatnie święta w wynajmowanym mieszkaniu, a tu za pasem już kolejne, tym razem w nowym domu 🙂
Wiem już, że na 99% sobota będzie wolna od pracy, czyli wreszcie normalny weekend 😊 Wezmę się wreszcie za porządki w domu i chyba założymy światełka na zewnątrz. Plastry pomarańczy pod kaloryferem dobrze schną, i jeśli będą gotowe, to zrobię ten wieniec na okno kuchenne i drugi na drzwi wejściowe. Na ubranie choinki 🎄 poczekamy do 6 grudnia.
Chciałam odwiedzić jedno z moich ulubionych holenderskich miast: Goude, bo w grudniu odbywa się tam Kaarsjesavond, czyli Wieczór Świec ✨ Co roku 14 grudnia, Gouda na jeden wieczór rozblyska tysiącem światełek. Wydarzenie Gouda bij Kaarslicht, to wieloletnia tradycja, która przyciąga tysiące ludzi. Wszyscy zbierają się wieczorem na Rynku pod gotyckim ratuszem a zamiast standardowego miejskiego oświetlenia, centrum rozblyska ciepłym światłem świec. Punktem wieczoru jest przemowa burmistrza i zapalenie lampek na wielkiej choince, która jest corocznym prezentem dla miasta od norweskiego zakonu z Kongsberg 😊
Niestety w tym roku, z wiadomych przyczyn lepiej darować sobie tego typu atrakcje…
Przyniosłam za to kolejne kubki do kolekcji 😁 Te są akurat z Actiona i będę ich używała w czasie świąt. Jeden jest mój, a drugi wybrał sobie Pan Mąż. Dostałam też 3 ładne kartki świąteczne 🙂 Nie będę ich wysyłać. Daruję sobie bieganie po poczcie. Będą służyły jako dekoracja 😁
Do roślin domowych dołączyła papryczka chili. W Lidlu była wyprzedaż resztek kwiatów. I stała tam taka jedna ostatnia zabiedzona, więc ją kupiłam. Poprzednią (kupioną w kwiaciarni w Lejdzie) zjadły mi mszyce 😡 Tą przesadziłam do wiadereczka- doniczki z kringloopa i mam nadzieję, że będzie się trzymała. A chiacynt tak wyrósł, że aż krzywił się w stronę drzwi na ogródek 😛 Za jakiś czas przesadze go do ziemi w inną doniczke i na wiosnę wyląduje na zewnątrz.
W markecie Albert Hijn znalazłam idealny dla mnie sok jabłkowy 🍎🍏🍎Zazwyczaj piję tylko wodę albo zieloną herbatę. Zachciało mi się soku. Naturalnego. W lodówkach były różne, ale padło na jabłko. Szkoda, że nie w szklanej butelce… Ale jest pyyyszny ☺ Smakuje faktycznie jabłkowo i nie jest słodki. Trzymam w lodówce, bo ma krótki termin ważności a rewelacyjnie gasi pragnienie.
Na fb, mam polubiony kringloop, który znajduje się w Heerlen (Limburgia). Jest tam mnóstwo rzeczy vintage, które lubię. Np takie metalowe tablice 🙂 Na wiosnę planuję się tam wybrać.
A wracając do wiosny… Ostatnio wpadły mi w oko takie drewniane sowy 😛 I tak sobie pomyślałam, że fajnie byłoby je mieć w ogródku, gdy tylko zrobi się cieplej 😊
Zdj z fb
Ale teraz mamy grudzień i wreszcie będzie Boże Narodzenie 🙂 I marzy mi się taka zima ❄❄❄⛄
Dzisiaj z pracy udało nam się wyjść o przyzwoitej godzinie, tzn przed zamknięciem sklepów (nie chodzi o markety) i Pan Mąż poleciał kupić sobie kapsalona a ja poszłam obczaić okno wystawowe kwiaciarni 😁
Było tam już mnóstwo przeróżnych ozdób bożonarodzeniowych. Na zewnątrz stały półki z roślinami i moją uwagę przykuły malutkie choineczki obsypane „śniegiem” ❄❄❄ Drogie nie były, bo cena jednej to 2,50€. Stwierdziłam, że kupię i ozdobię ją gwiazdkami z Lidla. Nawlekłam je na nitki i powiesiłam 🙂 I to jest pierwsza ozdoba świąteczna w domu☺🎄
W sklepie były też gwiazdy betlejemskie koloru białego i różowego. Chciałam czerwoną, ale niestety nie było i wybrałam różową 🌺 Nie mam bladego pojęcia, jak się ją hoduje. Muszę poczytać w internetach. Słyszałam, że ona jest w stanie ponownie zakwitnąc. To druga ozdoba i powoli widać, że święta już coraz bliżej 🙂 Szkoda tylko, że śniegu nie będzie…
Kwiaciarnia
Udało mi się wreszcie pokroić 2 pomarańcze w plastry i poszły do wysuszenia. Znalazłam w internetach sposoby suszenia. Pierwszy to taki, że wkłada się je do nagrzanego piekarnika i suszy się ok 7 godzin! często przewracając. Ja nie mam czasu żeby pilnować plastrów. Nie ma mnie po prostu przez większość dnia w domu. Drugi sposób, to wsadzić do suszarki na grzyby. Problem w tym, że takowej nie posiadam. Wyczytałam też, że można położyć przy kaloryferze i codziennie odwracać. Trwa to najdłużej, bo kilka dni. I pozostał mi ten sposób. Plus taki, że w domu podobno ładnie pachnie pomarańczami. No to próbujemy 🙂
Za resztę ozdób wezmę się w weekend, bo mam nadzieję, że niedziela będzie wolna od pracy. Choinka mini i gwiazda betlejemska stoją na regale w salonie ☺ A ja mam rozrywkę, bo gdy tylko mi się udaje, to robię zdjęcia różnych dekoracji świątecznych 🙈😁 A tych tutaj naprawdę nie brakuje.
Tak, dokładnie tak jest: mam kupę zaległości 😒 Pracę zaczynam pierwsza, wychodzę ostatnia. Sobota- robota. Mało tego! Jutro na 6:00 i w niedzielę też praca… 😳😵
Nie mamy kiedy z Panem Mężem skończyć sypialni. Musimy kupić materac, a gdy kończymy pracę, sklepy z wyposażeniem zamknięte. Chcę zrobić świąteczny wieniec, a nie mam kiedy pokroić i wysuszyć pomarańczy. Nie daję rady dokończyć książki, bo zasypiam. Nowe podcasty kryminalne czekają. Nowe wpisy na blogach, które czytam też w poczekalni. Dzisiaj w pracy na przerwie przeczytałam tylko ciut ciut postów bloga https://kolekcjonermarzen.wordpress.com/ A gdzie reszta?
Tak trochę mam ostatnio 😂
A mam trzy nowe blogi do czytania. Dwa dotyczące aranżacji- głównie przystrajania np stołu na święta, w ogrodzie, czy na imprezę. Do tego ozdoby sezonowe w domu+ rośliny w ogrodzie 🌷🌸🌻🌺🌼 Mnóstwo kolorowych zdjęć i fajne przepisy na całkiem proste dania. Nie mam czasu stać przy garach, ale poczytać na ten temat lubię 🙂
Trzeci blog, to już dla kogoś, kto lubi kryminał. Ale nie taki fikcyjny z książek. Chodzi mi o true crime. Od paru miesięcy do moich zainteresowań dołączyły historie kryminalne z prawdziwego zdarzenia. Od dawna jestem fanką horrorów 😈💀👽👹 ale to, co teraz słucham i czytam jest o wiele bardziej przerażające. Interesują mnie głównie historie z Polski, a tych słucham na youtubie w podcastach Justyny Mazur „Piąte nie zabijaj”. A blog, który czytam, to https://www.archiwumzbrodni.pl/ Są tam opisane zbrodnie z całego świata, bardzo często makabryczne. Dla ludzi o mocnych nerwach. Dlaczego się tym zainteresowałam? Pewnego dnia, słyszałam w pracy, jak koleżanka odpowiada o przesłuchanym podcascie swojemu chłopakowi. Poprosiłam ją o szczegóły, bo sprawa była naprawdę interesująca i przerażająca. I tak się to zaczęło. Lubię rozkminiac o co chodzi, kto zabił i gdzie jest ciało… Lubię czytać i słuchać o etapach śledztwa. Jest to naprawdę ciekawe i wiele można się dowiedzieć na temat pracy policji, profilera czy patologa 😁
Mam nadzieję, że w niedzielę po pracy znajdę trochę czasu i siły aby dokończyć zaczęte. Znalazłam trochę czasu na ten wpis a czekają następne. Patrzę, jak podwórka i domy są ozdabiane na święta i zastanawiam się, czy uda mi się zdążyć przed świętami ubrać choinkę i przystroić przód domu światełkami… 😑 Dobrze, że prezent 🎁 dla Pana Męża już mam obcykany. I dobrze, że kupię go w internetowym sklepie, bo nie mam czasu na bieganie po sklepach. Nawet tego nie lubię 🙈 A poza tym, to co wypatrzyłam, jest tylko w internecie. Napiszę też o tym, bo to naprawdę ciekawy sklep dla fanów muzyki 💿🎶filmu i seriali🎥 Robiłam już w nim zakupy i jestem zadowolona ☺
W Holandii jest już ten czas, gdzie święta są już bardzo blisko 😃 Codziennie widzę, jak kolejni Holendrzy ozdabiają swoje domy i podwórka. Zresztą ten rok jest tak dziwny, że każdy chce chyba jak najszybciej poczuć magię świąt, a co za tym idzie- spokoju.
Sinterklaas, czyli holenderski święty Mikołaj, to święto ważniejsze niż w Polsce wigilia. Co roku Mikołaj 🎅 przypływa do Holandii na statku parowym z Hiszpanii już ok 12-18 listopada. I co roku do innego portu. Jeździ potem po miastach i miasteczkach na białym koniu w towarzystwie Czarnych Piotrów (Zwarte Piet). Rozdaje dzieciom słodycze: przysmaki piernikowe pepernoten. Według niderlandzkiej tradycji w nocy, gdy wszyscy śpią, Zwarte Piet wspina się na dachy i wchodzi przez kominy do domów, aby zostawić prezenty dla dzieci. Dźwiga też wór z tymi prezentami 🎁 i opiekuje się koniem Mikołaja. Osoby odgrywające te role, zachowują się żartobliwie, robią psikusy i akrobatyczne sztuczki.
Czytałam ostatnio, że wiele osób jest oburzonych tym, że towarzysze Sinterklaasa są czarni 😒 Chodzi tutaj o rasizm, że pomocnikami znowu są czarnoskórzy. Tak, jak kiedyś niewolnicy afrykańscy. Ja tego nie rozumiem, bo dla mnie liczy się tradycja. Dla mnie dobrym i prostym wytłumaczeniem jest to, że wchodzący do komina Piet jest umazany potem sadzą 😁 I nie zmieniłabym tej tradycji, tylko dlatego, że kogoś to obraża.
Urodziny Św Mikołaja w Holandii wypadają 5 grudnia. Ale zanim nadejdzie ten dzień, dzieci wkładają wieczorami do wystawionego buta marchewkę, aby rano znaleźć drobny prezencik w postaci słodycza 🍪🍬🍭 A 5 grudnia, to już czas dawania dużych prezentów 🎁 Odbywa się to zazwyczaj wieczorem (pakjesavond). Wtedy cała rodzina spotyka się razem i ma to charakter wigilijny.
W listopadzie na sklepowych półkach pojawiają się słodycze, które są elementem związanym z Sinterklaasem. Wiele z nich przyprawionych jest mieszanką do świątecznych ciasteczek 🍪 tzw speculaaskruiden, w skład której wchodzi np gałka muszkatołowa, czy anyż. W sumie trudno się dziwić, bo dzięki sprowadzanym m.in przyprawom, Holandia stała się bogatym krajem. My z Panem Mężem dobrze znamy i lubimy trzy przysmaki:
KRUIDNOTEN- niewielkie, okrągłe ciasteczka o płaskim spodzie. Są dość twarde i suche, ale pyszne! Ich korzenny zapach unosi się w domu. Przypominają w smaku troszkę nasze polskie pierniki, lecz nie są takie słodkie. Ja uwielbiam kruidnoten a ich chrupanie uzależnia 😂
CHOCOLADELETTERS- wielkie czekoladowe litery są tradycyjnym mikołajkowym prezentem. Wykonywane są z mlecznej, gorzkiej lub białej czekolady 🍫 Dawno temu wypiekano je z ciasta, chleba lub marcepanu. Niektóre mają nadzienie lub dekoracje. Tradycją jest otrzymanie litery będącej inicjałem imienia.
MARSEPEIN- czyli po prostu marcepan. Holendrzy uwielbiają słodycze z tym dodatkiem. Zauważyłam to już dawno 😜 Te batony na zdjęciu, to masa marcepanowa w polewie czekoladowej. Coś jak Bounty, tyle że bez kokosa. Strasznie słodkie. Połowa batona mi wystarczy. Pan Mąż za to uwielbia.
A w centrum handlowym postawiono nowe ozdoby świąteczne w postaci podświetlonych zwierzątek: kozy, konia, krowy i zająca 🐐🐎🐄🐇😊 Prezentują się super 😍
W moim ulubionym centrum ogrodniczym Aralia, które mieści się w szklarni, co roku wystawiana jest makieta świąteczna 🎄☺
Ostatnio mamy w pracy istne urwanie głowy. Pracujemy nawet w soboty, a ja wychodzę jako jedna z ostatnich zazwyczaj. Znajoma na fejsie wrzuciła zdjęcia z Aralii, gdzie buszuje pośród dekoracji bożonarodzeniowych. A kiedy byłam tam ostatnio, to część sklepu była zamknięta dla klientów, bo powstawała makieta 😀 Niestety w tej chwili nie mam nawet czasu żeby tam pojechać i obejrzeć świąteczne rzeczy 😒 Ale gdy tylko sobota będzie wolna, to na pewno tam podjadę. I na pewno wyjdę z jakimś kwiatkiem 😛 I chyba ogólnie „pójdę z torbami” 😂 W zeszłym roku Pan Mąż wyszedł z torami, bo na makiecie jeździł pociąg i było tam mnóstwo rzeczy kolejowych. Mam zdjęcia, ale nie zeszłoroczne. Te są robione dwa lata wcześniej 🙂
Lubię oglądać takie makiety 🙂 W zeszłym roku położyli dużo śniegu ❄❄❄Był nawet stok narciarski. Niestety nie mogę znaleźć zdjęć. Oprócz tego, była jeszcze taka dekoracja stołowa:
A w centrum handlowym w Rotterdamie, siedział taki oto miś ☺
Holendrzy wcześnie dekoruja swoje domy i podwórka. Mam nawet wrażenie, że chcą przebić Amerykanów 😜 Lubię oglądać ich dekoracje i na pewno wrzucę tu kilka zdjęć w następnym wpisie. Dzisiaj widziałam zacumowaną w kanale tak pięknie ozdobiona motorówkę ☺💎💎💎
Na przerwach w pracy, zamiast gadać o pierdołach z ludźmi, to wchodzę na mój ulubiony Marketplace i oglądam, szukam… ☺ Zawsze coś ciekawego się znajdzie.
I tak sobie przeglądałam te ogłoszenia, akurat w kategorii „Artykuły do wystroju wnętrz”, gdy w oko wpadły mi dwa ładne, duże, białe lampiony. Pomyślałam, że będą idealnie pasować jako dekoracja na święta. Są metalowe (dobrze, że nie plastikowe), ze szklanymi szybkami, mają u góry grube sznurki i gwiazdki. Oczywiście używane, ale w bardzo dobrym stanie, cena: 8 euro 🙂 Odbiór: Hellevoetsluis, czyli nasze miasto. Napisałam do kobitki, czy nadal aktualne i czy mogę odebrać je dzisiaj ok 18:00 po pracy. Odpisała, że tak i podała adres. Podjechaliśmy z Panem Mężem i odebrałam lampiony 🙂
Pojechaliśmy też na zakupy do Lidla. Tam oczywiście mnóstwo rzeczy świątecznych: świece, figurki, lampki, kalendarze adwentowe, itp. Wymyśliłam sobie, że zrobię dwa wieńce, które powieszę na drzwiach wyjściowych na zewnątrz i w oknie kuchennym. Cześć ozdób mam z kringloopa, bo po co kupować nowe i wydawać dużo kasy. W Lidlu znalazłam gwiazdki w trzech kolorach: srebrnym, złotym i czerwonym. Były tanie, więc kupiłam dwa opakowania. Będą pasować do wieńca 🙂 Do tego pomaranczę, którą pokroje w plastry, wysusze i przyczepię razem z gwiazdkami. Mam już w głowie projekt 😁
W oko wpadła mi też oliwkowo-wegańska seria marki Cien. W jej skład wchodzą: żel pod prysznic, balsam, krem do rąk, krem do twarzy. Weganką nie jestem, ale stwierdziłam, że kupię żel, bo mój ulubiony Sanex powoli się kończy, balsam i standardowo krem do rąk. Myślałam, że będą pachnieć raczej neutralnie. I tu zaskoczenie, bo zapach piękny, delikatny, kremowy. Coś, jak Nivea, ale bardziej intensywny. Posmarowałam na próbę tylko dłonie i pachniało mi „pod nosem” długo 🙂
Zanim pojechaliśmy po lampiony, skoczyłam do bankomatu, bo nie miałam kasy żeby za nie zapłacić. Wyciągnęłam 20 euro i trzeba było rozmienić. A że to było w supermarkecie, gdzie obok „ściany płaczu” na pasażu, stoją różne rośliny doniczkowe i cięte, to wypatrzyłam w promocji hiacynty 🙂 A ja cebulkowe lubię 😍🌷Dodatkowo były w jesiennej aranżacji: jabłuszka i żołedzie 🍏☺ Więc nabyłam i drobne miałam.
Wreszcie udało się wstawić kolejny mebel do salonu i nie jest już tak „łyso” 🙂 A ten regał miał stać w sypialni…
Dlaczego stoi w salonie? Z dwóch powodów. Po pierwsze, po prostu lepiej się prezentuje tu, niż w sypialni. A po drugie, w pokoju się nie zmieści. Meble do sypialni, to cały komplet (był w nim też ów regał, ale o tym napiszę osobny post, gdy już cały pokój będzie na tip top skończony). Jak wiadomo, pokoje w szeregowkach do sporych nie należą. Dlatego regał stanął w salonie i tu wygląda naprawdę dobrze. A ja mam miejsce na swoje książki 📚😛 Poza tym dokładnie taki kolor i kształt wymyśliłam sobie już wcześniej dla moich ksiąg i udało się przypadkiem taki wstawić 🙂 Pierwszy jasny regał pochodzi z kringloopa i w przyszłości pójdzie do drugiego pokoju, a obok tego sypialnianego staną dwa kolejne też „sypialniane”. I dla mnie będzie idealnie 😁 Doszłam do wniosku, że teraz mam za mało książek 😳 Kilkanaście czeka na mnie w Polsce. Ale to i tak za mało i biblioteczke trzeba będzie uzupełniać ☺
Figurki Chińczykow kupione kiedyś w kringloopie a gitara 🎸(topór) jednego z członków zespołu Kiss, pochodzi z pchlego targu.Podpórki na książki z motywami marynistycznymi pochodzą z kringloopa a figurka Freddy Mercurego, to prezent od Św Mikołaja 🙂
Na nowych półkach postawiłam swoje ulubione horrory razem z sowami i muszlami, oczywiście też z kringloopa. Reszta półek czeka na uzupełnienie 🙂
Wypatrzyłam też kilka rzeczy u Holendrów, które chciałabym mieć u siebie w domu. Oczywiście nie od razu, bo nie tak łatwo znaleźć coś naprawdę oryginalnego, fajnego i nie wydać fortuny. A ja lubię szukać, szperać, więc powoli powoli wszystko się od… picuje 😁😛
Drewniane schody. Wiadomo, że w wielu domach na świecie jest dużo drewnianych schodów, ale chyba tylko tu, w Holandii są takie strome. Te na zdjęciu są w miarę „normalne”, ale nie o to chodzi. Chodzi mi o samo drewno, jako materiał i o kolor. Dla mnie bomba! Na pewno nie chcemy na nich żadnych dywaników czy wykładziny. Chcemy gołe drewno 🙂
Retro plakaty i obrazki. Są teraz modne i tutaj popularne. Często powieszone na sznurkach, jak wyżej. Kiedyś widziałam taki z tulipanem: od cebulki, po wzrost i kwiat. Na zdjęciu są ptaszki, a spotkać można np ryby czy rośliny.
Komoda. Owszem, można kupić komodę np z Ikei. Ale ja takiej nie chcę. Ten mebel, to chyba mój ulubiony mebel i chcę żeby odstawał od reszty 🙂 Czyli np szafa i łóżko w stonowanym kolorze i prostym kształcie a taka komoda zupełnie odmienna. Nie raz widziałam wnętrze np na biało a komoda, bach! Niebieska 💙 Chcę taką oryginalną do drugiego pokoju.
Plecione koszyki. Wiklinowe koszyki i kosze, to dla mnie must have 🙂 Mam takie w ogródku i chcę też do domu. Mniejsze kwiaty mam w białych doniczkach a te większe w szarych. I te plecione będą robiły za osłonki na szare donice do dużych roślin.
Drewno w łazience. Jak najmniej plastiku. To po pierwsze. Po drugie: jak najwięcej drewna. Są nawet płytki imitujące panele. Ale ja narazie chcę proste lustro w drewnianej ramie i drewniany regał 🙂
Duży drewniany stół z drewnianymi prostymi krzesłami. Ten tu jest super. Tylko kolor bym zmieniła 😉 Krzesła jak dla mnie, ciut za ciężkie, ale ogólnie całość prezentuje się fajnie. I te lampiony na blacie 😍 Mniej więcej tego będę szukać 🙂
Wygodne fotele o niebanalnym kształcie. Te tutaj, baaardzo mi się podobają. Aż chce się na nich usiąść ☺ Póki co, mamy tylko kanapę i jeden czarny fotel przytargany z kringloopa 😁
Biurko albo sekretarzyk. Sekretarzykow w holenderskich domach, można spotkać mnóstwo. Bardzo łatwo je znaleźć np na stronach z używanymi rzeczami. Ten na zdjęciu jest zabudowany na dole. Ja potrzebuję takiego z miejscem na wsunięcie krzesła. Jeśli biurko, to z typu tych większych i cięższych, np takie, jak na zdjęciu 🙂 Ten mebel na pewno postawię w salonie między regałami 😁
Galeria zdjęć. Ale nie byle jaka 🙂 Ta wyżej jest powieszona na kawałku drewna 😍 Kto lubi takie oryginalne rozwiązania i drewno (jak ja), to jest to dla niego świetny pomysł 🙂 Zresztą na takiej „gałęzi” można powiesić też inne rzeczy: obrazki, widokówki czy świąteczne lub sezonowe dekoracje.
Dzisiaj po pracy zdążyłam wyskoczyć do mojego kringloopa. Już tydzień temu widziałam w oknie wystawowym ozdoby bożonarodzeniowe 😛🎄
Na ubieranie choinki i przystrajanie domu ozdobami i światełkami, jest dla mnie zdecydowanie za wcześnie. Co nie znaczy, że nie można powoli kupować różnych gadżetów i ozdób świątecznych. Ja tego typu rzeczy nie kupuję w sklepach „normalnych”, np Action czy Xenos. Ja wolę poszperać w kringloopie. Wiadomo: dużo taniej a poza tym można znaleźć naprawdę ciekawe i fajne rzeczy ☺
To tylko mała część ozdób 🙂
Ja kupiłam drewniany świecznik ze światełkami, który mam zamiar postawić na święta w kuchennym oknie 🙂 Były też plastikowe białe i czerwone. Wybór padł oczywiście na drewno.
Do tego wieniec ze srebrnymi kokardkami, który będzie powieszony na zewnątrz na drzwiach. Dodam do niego potem więcej ozdób.
Śnieg ❄❄❄w sprayu też się przyda 🙂
Na regałach stało sporo koszyków z drobnymi ozdobami, typu wstążki, szyszki, czy drewniane choinki na sznurkach. Ja znalazłam w torebce plecione serca i dwie gwiazdki. Kosztowało to 50 centów. Wzięłam, bo pomyślałam, że zawiesze je na tych gałęziach cyprysa, które z pracy przywlekłam. To nie bombki, więc mogą już wisieć 😁
I jeszcze coś zupełnie innego. Pasującego do lata a nie do zimy i świąt☺ W jednym z koszyków zobaczyłam wieniec z muszli, duże muszle luzem i rozgwiazdy 🐚 A ja uwielbiam wszystko, co morskie, więc kupiłam to:
Teraz pozostaje tylko czekać do grudnia 🙂 A przed świętami pojawię się w kringloopie pewnie jeszcze ze 3 razy 😁