LARGE.NL

https://www.large.nl/ Co to jest? 👉👉👉 Jest to sklep internetowy z ubraniami i gadżetami, głównie dla fanów ciężkiego brzmienia 🎸🎶 Ale nie tylko…

Mieszkając w wynajmowanym mieszkaniu, znalazłam kiedyś w skrzynce pocztowej (zanim zaczęłam pisać bloga) ulotkę reklamująca ten sklep. Weszłam na ich stronę, bo zainteresowały mnie t-shirty z logo mojego ulubionego zespołu- Queen 🙂 Lubię muzykę rockową, a nawet jeszcze cięższe brzmienia, więc zaczęłam przeczesywać sklep 🙂 Są tam działy: damski i męski, a do tego kategorie, np film czy serial. Obejrzałam wszystko, założyłam konto i zrobiłam sobie i Panu Mężowi prezent pod choinkę. Dla mnie był porządny kufel do piwa z logo Queen (piwo rzadko piję, ale kufel jest super) a Pan Mąż dostał czapkę z daszkiem z logo filmu „The Punisher” 🙂 Przesyłkę znalazłam pod drzwiami bardzo szybko, bo już po trzech dniach od zamówienia. Za jakiś czas otrzymałam katalog z produktami. Potem kolejny… Co jeszcze znajdziemy w sklepie? Np ubranka z logo zespołów hard rockowych czy rockowych, ale… dziecięce 😁 Motywy filmowe też są.

Najwięcej produktów jest oczywiście dla dorosłych. Dla dużych chłopców, oprócz typowych rzeczy zwiazanych z ciężką muzyką metalową (skórzane spodnie, czy t-shirty lub kurtki z czaszkami i nabite ćwiekami) kupimy też ubrania dla fanów filmu, seriali a nawet bajek 🙂

Wspomniany wcześniej „The Punisher”

Kobitki też mają duży wybór 🙂 Są typowe gotyckie ubrania, od t-shirtów, przez spodnie, po sukienki. Czy też te z zespołami, lub z filmów 🙂 Biżuteria też się znajdzie.

Kolczyki w kształcie liści monstery 🙂
Jeden t-shirt z logo Queen już mam 😊

Teraz na święta wyszły także „brzydkie swetry świąteczne”, ale w ciut innym wydaniu 😛🎄⛄❄

Ogólnie, oprócz ubrań i gadżetów muzycznych, fani np Harrego Pottera, Marvela, czy Disneya znajdą coś dla siebie 😊 My z Panem Mężem chcieliśmy pod choinką znowu znaleźć coś z Large, ale przez nawał pracy, zupełnie wyleciał mi ten sklep z głowy 😒 Czytałam, że poczta holenderska, teraz przed świętami ma duże opóźnienia, więc darowaliśmy sobie kupno tych prezentów przez internet. Tak w ogóle, to całkiem sobie darowaliśmy w tym roku. Świat się nie zawali i żadne z nas na drugie się przecież nie obrazi za brak niespodzianki pod choinką 😀 Ważne, że ta choinka stoi już ubrana a święta i tak będą inne niż zawsze… W każdym razie jest coś, co bym chciała i niekoniecznie w prezencie, bo sama też mogę sobie kupić. A jest to t-shirt z mojej ulubionej bajki Disneya 😁😊

😊🎁🎁🎁🎁🎁🎁🎁🎁😊

KOLEJNA PACZKA Z DROGERII

Zaczęło się od tego, że kończy się mój ulubiony samoopalacz. Ten, którego używam, to pianka-mus firmy Lirene, dostępny m.in w Rossmanie w Polsce…

A że ja do solarium nie chodzę i nie chcę nawet iść, smażenie na słońcu latem też mi nie pasuje, więc używam samoopalacza 😁 i balsamu brazującego. Blada skóra mi się nie podoba, dlatego przetestowalam trochę tych opalających specyfików. W tej chwili używam jeszcze balsamu z Lidla „Cien” a po wykorzystaniu go, wrócę do Dove, bo raz go miałam i byłam zadowolona 😊 Samoopalacza marki Lirene nie mogę tutaj niestety spotkać. Do Polski się jeszcze nie wybieram, więc musiałam wynaleźć jakiś inny w zastępstwie. Skorzystałam znowu z oferty drogerii luxplus.nl. Jest tam duży wybór środków samoopalajacych. Wybrałam piankę St.Tropez. Czytałam, że nie pozostawia smug, szybko się wchłania i po wsmarowaniu go w skórę, natychmiast widać efekt. No to zobaczymy… Miałam kiedyś samoopalacz z Primarka i wydaje mi się, że St.Tropez chyba będzie działał tak, jak ten primarkowy, a z tego byłam zadowolona 😛

Oczywiście, nie byłabym sobą, gdybym nie zobaczyła masek do twarzy 😛 Zaintrygowała mnie szczególnie jedna w małym słoiczku. Była w promocji- 0,99 centów! To wpakowałam ją do koszyczka 🙂 Na opakowaniu jest napisane, że zawiera ekstrakt z aloesu, co pozwala schłodzić i ukoić skórę. Pachnie bardzo przyjemnie 😊 Zmywa się ją ciepłą wodą po ok 10 minutach. To coś dla mnie 😀

Przejrzałam jeszcze inne maski 😊 I kupiłam m.in polskiej firmy Farmona: odmładzająca maska z ekstraktem z dzikiej róży, bogatym w wit.C, z kwasem hialuronowym i kompleksem anti-aging, który wygładza naskórek. No cóż… Po 30tce, należy się odmładzac 😜

Kolejna, to nawilżająca maska w płachcie 3D, która dodatkowo koi i odświeża skórę. Zawiera kwas hialuronowy, kolagen, wit E i kwiat herbaty 🌺

I trzecia, także w płachcie, z ananasem i zieloną herbatą 🌿, która ma za zadanie wygładzić, nawilżyc i rozświetlic ✨

Maseczki w płachcie kosztowały 1,20€. To cena bardzo podobna do tej, jaką znajdziemy w polskiej drogerii 🙂 Dorzuciłam do tego jeszcze eyeliner w pisaku marki Rimmel, bo kreski na oku lubię 🙂 Dostałam też mały gratis- próbkę nawilżającego balsamu polskiej Farmony. Posiada ekstrakt z grzybów shiitake i olej ryżowy. Do skóry odwodnionej i suchej. Z ciekawością wypróbuję, bo czasem od zimowego ogrzewania wysycham. Ratował mnie zawsze olej kokosowy 🙂 Teraz użyję próbki tego bio-balsamu.

A tu z zającem 🐰 ale nie wielkanocnym 😊

ŁADNE MIESZKANIE NAD KANAŁEM

Na zewnątrz prezentuje się zwyczajnie: piętrowy budynek z balkonem w szeregówce. Za to w środku jest bardzo przyjemnie urządzony.

Wiele domów, w tym te szeregowe, posiada dostęp do kanału. Do środka wchodzi się niemal z ulicy, a z tyłu znajdują się drzwi (najczęściej salonowe), które prowadzą na mini podwórko, a do podwórka przylega drewniany podest, który „wisi” nad wodą 😊 Jest to bardzo fajny widok i świetne miejsce do relaksu.

Salon jest bardzo przestronny, urządzony w jasnych barwach. Skromna półka pod tv i drabinka robiąca za regał+ dwa proste stoliki. Bardzo podoba mi się fotel i to, że znajdują tam się duże rośliny doniczkowe 🌿😀

Jadalnia połączona z salonem: duży ładny stół i różne krzesła. Mnie w oko wpadła biała a la ławka z oparciem i piękny fotel uszak z podnóżkiem 🙂

Kuchnia to niewielki aneks także połączony z salonem. Meble nowoczesne. Do tego fajny barek na wina i szkło 🍷🍷🍷

Sypialnie także skromnie urządzone. Nie ma ogromnych szaf i niepotrzebnych bibelotów. Gdybym miała wybrać jedną, to podoba mi się zdecydowanie ta pierwsza 😊 Dlaczego? Bo stoi tam wielka palma, drabinka drewniana robi za wieszak a zamiast typowego nocnego stolika- mamy beczkę!

Pokoik dziecięcy w jasnych kolorach. Komplet: niewielka szafa,komoda i łóżeczko, mamy znowu drabinke i drewniany wieszak na ubranka.

Łazienka jest naprawdę duża, bo mieści się w niej i prysznic i wanna, która jest ładna, bo wolnostojąca. Kolory także fajne. Dodatkowo zwykłe proste metalowe półki i jedna drewniana szafka 🙂

I na koniec zdjęcia drewnianego podestu nad kanałem 🙂 Wyjście z salonu.

Jak widać, wyżej są płyty chodnikowe i stoi duży stół z krzesłami. A niżej podłogi i siedziska w drewnie. Do tego miejsce na grilla. Stoi też duży złożony parasol i nie brakuje łódki/kajaka 🚣 Zresztą jest to częsty widok na kanałach. Ludzie mają przycumowane kajaki i inne takie. Niektóre faktycznie służą do pływania a niektóre, np stare drewniane łódki, jako ozdoba 🙂 Takie drewniane tarasy są zazwyczaj otoczone dużą ilością zieleni 🌳 Latem wygląda to naprawdę pięknie.

Uzbieram trochę zdjęć z mojej okolicy i zrobię osobny post o przydomowych tarasach nad kanałami 🙂

🌊🌊🌊🌿🌿🌿🌊🌊🌊🌿🌿🌿

DOM USTROJONY

Boże Narodzenie, to chyba najbardziej strojne ze świąt 😊 Ubrałam choinkę i przy okazji wygrzebałam z pudeł inne ozdoby.

Zrobiłam wieniec na drzwi wejściowe. Iglaste kółko ze srebrnymi kokardkami było gotowe, kupione w kringloopie. Reszta ozdób też używana. No prawie, bo czerwone gwiazdki są z Lidla. Poskladałam to do kupy, zawiązałam sznureczkami a Pan Mąż przybił gwoździa 🙂

Miał być też wieniec na kuchenne okno z żywego igliwia, które stoi w wodzie w wielkim słoju. I tego wieńca nie ma z dwóch powodów. Po pierwsze, potrzebowałam czerwonych wstążek, a takie były w kringloopie. Nie miałam czasu się do niego wybrać. A bez wstążek ładnie by nie było. A po drugie, szkoda mi w sumie niszczyć było tych gałązek. Zmieniam im wodę i one cały czas ładnie wyglądają, nie usychają. Więc powiesiłam na nich plastry pomarańczy 🍊🍊🍊lizaki 🍭🍭🍭 i białe serduszka. A w kuchennym oknie wiszą światełka i łańcuch złotych dzwoneczków.

Lampiony postawiłam obok tv. Do środka włożyłam po czerwonej i białej świecy. Obok stoi gwiazda betlejemska, choinka i dwie zimowe pozytywki ❄❄❄ Wszystko otoczone srebrnym choinkowym łańcuchem 🙂

W tle na youtubie leciały stare odcinki MasterChefa 😁

Na parapecie w salonie, między roślinami stanął świecznik 🙂

Choinka 🎄✨ wystrojona w różnokolorowe bombki. Każda z innej parafii. Do tego kilka łańcuchów i inne ozdoby+ duży lizak, który ma już chyba ze 3 lata 😅 Choinkę kupiliśmy, gdy zamieszkalismy w wynajętym mieszkaniu. Zdecydowaliśmy się na sztuczną, bo z żywą nie mielibyśmy potem co zrobić. Ja wpadłam na pomysł, żeby ubrać ją w jeden kolor lub max dwa, np złoto- czerwono. Pan Mąż uznał to za głupi pomysł. Chciał drzewko z mnóstwem różnych ozdób, tak jak to było w naszych rodzinnych domach 🙂 No i tak jest. Brakuje chyba tylko „anielskich włosów” i waty, która kiedyś robiła za śnieg, mimo że tego śniegu nie brakowało ⛄ Aaaa, no i jeszcze łańcucha z kolorowego papieru 😊

Na zewnątrz też powiesiliśmy lampki. Dookoła pełno światełek, więc trzeba było też ustroić 😁 Mamy piękny żywopłot z bluszczu i na nim zawisły lampki, które kupiłam rok temu w Polsce.

W pudle z ozdobami znalazłam też dwie puszki na ciastka w motywy świąteczne. Zapomniałam, że takie mam 🙂 Stoją teraz w salonie i ładnie wyglądają 😊

Byliśmy w Lidlu na zakupach i Pan Mąż wyszedł z limitowaną edycją Nutelli. Ja tego kremu nie lubię (ogólnie za czekoladą nie przepadam) a Pan Mąż za to je łyżkami. Bleeee 😖 Ale słoik bardzo mi się podoba, bo jest na wzór „brzydkiego świątecznego swetra” 😅 W sprzedaży były też fantastyczne bombki wyglądające jak jedzenie 😊🍌🍓🍍

Przy okazji grzebania w internetach, znalazłam pomysł na fajny wieniec z… wieszaka na ubranie 🙂 Szkoda, że wcześniej tego nie zobaczyłam.

W pracy każdy dostał ciasto 🙂 Smak oczywiście korzenny a nadzienie to marcepan. Za marcepanem nie przepadam, ale ten placek nie jest bardzo słodki, bo zawiera dużo korzennych przypraw i w smaku przypomina trochę piernik. I jest to moje ulubione świąteczno-holenderskie ciasto. Polskie, to makowiec 😊😋

Miasteczko obok- Brielle

CZAS NA SAŁATKĘ

Wreszcie trzeba wrzucić na ruszt coś, czego dawno się nie jadło 😋 Nie miałam wcześniej czasu i ochoty na mieszanie w michach, ale dzisiaj naszło mnie na moją ulubioną sałatkę 🙂

Przez ostatnie dwa tygodnie pracy (bez wolnego weekendu) bardzo mało jadłam, bo nie miałam chęci na nic, nie było nawet czasu na wymyślanie fajnego żarcia do pracy. Ba! Nawet weny nie mieliśmy. Zapychałam się wodą i szłam spać 😴 Poza tym jedyne na co miałam czas, to zrobienie jakichś kanapek. Ale ileż można? Znowu mam ochotę na coś innego. Teraz chociaż mam wenę na zrobienie mojej sałatki, którą mogę jeść kilogramami 😁 W weekend nawet rosół ugotowałam i zjadłam, mimo, że za nim nie przepadam, bo wody z tłuszczem nie lubię a tego cienkiego makaronu to już w ogóle. A ten rosół naprawdę mi smakował.

Moja ulubiona sałatka ma tylko 5 składników+ sól i pieprz 🙂 Robi się ją bardzo szybko, mimo że trzeba ugotować makaron. A że do niej potrzeba tego drobniutkiego, więc jest to chwila moment. W oryginalnym przepisie jest to makaron orzo (w kształcie ziarenek ryżu), ale jeśli takiego nie mam akurat, to pasują też malutkie muszelki lub kółeczka. Ja do tej dodałam muszelki. Pilnuje, żeby go nie rozgotować, bo w połączeniu z resztą składników wyjdzie paćka. Oprócz tego: ogórek świeży pokrojony w drobną kostkę, wędlina drobiowa (jeśli nie ma, to może być np polędwica sopocka, czy inna szynka) także pokrojona w kostkę, majonez i koperek. Zielenina może być świeża albo mrożona. Suchy koper nie ma wg mnie takiego aromatu i on ginie w tej sałatce. A zapach i smak koperku jest tu akurat dla mnie najważniejszy 🙂 Uwielbiam go, a za dzieciaka nie cierpiałam. Tak samo mam z kaszą gryczaną. Człowiek, to nie wiedział co dobre 😅 I wszystkie składniki połączyć trzeba z makaronem (nie czekam aż ostygnie, przelewam zimną wodą), dodać majonez, sól pieprz i wymieszać. Potem do lodówki i po godzinie można jeść 😊 Ja tę sałatkę robię zawsze wieczorem i na drugi dzień biorę do pracy. Pycha!

Uważam, że najlepiej trzymać ją max 2 dni. Wtedy jest najlepsza. Zresztą w moim przypadku, po dwóch dniach już jest „po ptokach”. Zjedzona 😋

🍲🍖🍲🍖🍲🍖🍲🍖🍲🍖🍲🍖🍲🍖

MASKI, MUS I ŻEL

Będąc w Actionie, standardowo poleciałam do półek z maskami w płachcie, bo chciałam zobaczyć, czy są jakieś nowe… I były 😁

Oprócz masek dorwałam jeszcze żel do mycia twarzy z peelingiem holenderskiej marki Alvira. Potrzebowałam czegoś, co oczyści porządnie skórę. Normalnie peeling robię ze zwykłego cukru i odrobiny miodu 🍯🍯🍯ale przecież nie można szorować dzień w dzień twarzy tak ostrym preparatem. A ten żel jest akuratny na co dzień, bo nie podrażnia skóry. Do tego wpadł mi w oko mus pod prysznic marki Nivea z limitowanej edycji. Używałam już raz takiego musu i całkiem przyjemnie się nim myje 🙂

Maska z koenzymem Q10 i witaminami C i E. Dodatkowo posiada glinke i sól z Morza Martwego i minerały ilaste. W opakowaniu są 3 sztuki maseczek. Jedną już używałam. Zawsze po zdjęciu maski, resztki produktu trzeba wmasować w skórę. U mnie nie było co, bo wszystko się wchłonelo. Chyba twarz naprawdę potrzebowała wit C 🍋🍋🍋

Ta maska, to zupełna nowość bambusowa🎋. Jest wzbogacona białkiem owsa i ekstraktem z azjatyckich otrąb ryżowych 🌾 Dodatkowo jest to formuła wegańska w 100% biodegradowalna.

Ta maseczka jest nawilżająca, a więc do każdego rodzaju skóry. Posiada wyciąg z ogórka, co dobrze odżywia.

Żel, który myje i pilinguje. Ma czarny kolor i drobniutkie ziarenka- węgiel drzewny i ryż🍚 Zaskoczył mnie jego przyjemny zapach 🙂 Dobrze czyści.

Jelonkowa maseczka „oh my deer” i jelonkowy mus pod prysznic „oh deer” 🙂 Maska jest oczyszczająca z ekstraktem z liści pachnotki. Usuwa zanieczyszczenia i czyści pory skóry. Mus jest o zapachu ciepłej wanilii i fasoli tonka. O ile wiem, jak pachnie wanilia (zresztą jej zapach nawet lubię), tak nie mam pojęcia o tej fasoli 😛 Sprawdziłam zapach musu na dłoniach i stwierdzam, że nie czuć mdłej wanilii. Pachnie lekko i przyjemnie, bardziej kremowo, niż jak ekstrakt do ciasta 🙂

🍯🍋🍯🍋🍯🍋🍯🍋🍯🍋🍯🍋🍯

WIOSKA ŚW MIKOŁAJA

Mieszkam na niedużym, spokojnym osiedlu domków szeregowych, gdzie niemal każdy dom jest już ustrojony świątecznie ✨🎄😊

Dzień dzisiaj był ciepły i słoneczny ☀, więc zachciało mi się wieczornego spaceru. Niemal cały dzień sprzątałam, więc musiałam się przewietrzyć 😛 Pan Mąż męczył się ze składaniem szafy, no to poszłam sama. Zrobiłam rundkę uliczkami i cykałam zdjęcia oświetlonych świątecznie domów 😁 Wiadomo, że telefon nie oddaje piękna tych ozdób, ale co nieco widać 😄 Osiedle zamienia się w wioskę Św Mikołaja 🎅 Nie wiadomo, gdzie się patrzeć. Chodziłam spacerkiem i dostawałam oczopląsu 😄 Brakuje oczywiście w tym okresie jednego: śniegu ❄⛄

Cudnie ustrojona laurowiśnia 🙂
Palma wśród ozdób też prezentuje się pięknie 🙂
Ta plama, to świetliste jelonki z saniami 😄

😊🎄🎅⛄❄🎁✨🎄🎅⛄❄🎁😊

ZROBIŁAM SOBIE MIKOŁAJKOWY PREZENT

Jakieś 4 dni temu stwierdziłam, że potrzebuję kilku nowych rzeczy, bo się kończą a nie uśmiecha mi się biegać teraz po sklepach. Nie lubię tego, a poza tym wolę w weekend zrobić coś w domu i potem leżeć do góry kołami, niż przeciskać się między ludźmi w galerii handlowej 😑

Dlatego postanowiłam zrobić zakupy w jednej z holenderskich drogerii internetowych https://www.luxplus.nl/. Wcześniej widziałam jej reklamę w internetach i nawet patrzyłam co tam jest 🙂 Okazało się, że są tam nawet polskie marki, np Bielenda, którą bardzo lubię. No i ceny są fajne 😁 Ogólnie potrzebowałam tylko olejku myjącego i kredki do brwi. No ale, jak to zazwyczaj bywa, maski w płachcie też dodałam do koszyka 🙈

W tej drogerii robiąc pierwszy raz zakupy, konto zakłada się po ich zrobieniu, a nie przed, jak to bywa zazwyczaj. Podając swoje dane do wysyłki, zapisuje się też hasło. Trzy dni temu zrobiłam zamówienie i dzisiaj rano paczka przyszła. Spojrzałam na datę i co widzę? 5 grudnia, czyli że w Holandii jest dzień Św Mikołaja 🎅☺ Więc w sumie przypadkiem, zrobiłam sobie prezent 🎁😛

Znalazłam wreszcie olejek myjący twarz marki Bielenda. Czyli: po zmyciu tapety, masaż olejkiem, zmycie ciepłą wodą, potem umycie normalnym żelem do twarzy. Do tej pory używałam tego marki Ziaja GdanSkin. Niestety się skończył a tu nie mogłam go znaleźć 😦 Przez jakiś czas myłam twarz tylko żelem i czułam, że twarz nie jest dobrze umyta. Nie wyobrażam sobie teraz mycia bez olejku, a to naprawdę działa. Cera się poprawiła: zero krostek, pory zmniejszone. Dlatego ucieszyłam się widząc olejek z Bielendy, do tego różany 🌹🌹🌹

Kolejna polska marka: Farmona i jej żel do mycia twarzy z krystalicznymi minerałami morskimi 🌊 i proteinami jedwabiu. Zawsze używam tych z Nivea (niebieskich) do cery mieszanej. Po nowy na pewno nie będzie mi się chciało iść do sklepu, więc od razu kupiłam na zapas ten. 200ml powinno wystarczyć na dłuższy czas.

Maska w płachcie+ serum w ampułce z wit C marki Bielenda, czyli rozświetlenie i detoks 🍋🍋Maska posiada też kwas ferulowy, który m.in zapobiega powstawaniu przebarwień i redukuje ich widoczność, ekstrakt z yuzu, który jest źródłem przeciwutleniaczy, wit C i ceramidow. Sprawdziłam co to yuzu. Jest to drzewko pochodzące z Chin z owocami przypominającymi mandarynki lub wyschniętego grapefruita.

Zdj z internetu

Na oczyszczoną skórę nakłada się najpierw serum (nie zmywamy) i po chwili maskę. Takiej jeszcze nie miałam, więc z ciekawością ją wypróbuję 🙂

Drugą maską jest 🎭 nawilżająca dwuetapowa: płachta+ krem. Pierwszy etap, to nałożenie maski, która usuwa martwy naskórek i inne zanieczyszczenia, nawilża. Zawiera m.in kwas hialuronowy i kolagen. Drugi etap, to nałożenie, po zdjęciu maski, kremu z masłem shea i olejem macadamia.

Płatki pod oczy z Q10 i kolagenem. Ogólnie takie płatki odkryłam już dawno i regularnie je stosuję. Nie używam tylko jednej firmy. Czasami są polskie, czasami np z UK. Zależy jakie mi wpadną w ręce i w oko 🙂 Wszystkie muszą mieć dwa zadania: odmładzac skórę wokół oczu 👀 i zapobiegać powstawaniu nowych zmarszczek. I do tej pory nie narzekam, bo regularne stosowanie faktycznie działa. A takie płatki nie kosztują dużo. Dobrze jest je trzymać w lodówce. Te opakowania mają po 4 pary płatków.

Co ciekawe, zamówiłam tylko jedno pudełeczko. Dostałam dwa. Nie wiem dlaczego. Może jakaś promocja o której nie doczytałam…? W środku przesyłki nie znalazłam żadnej faktury czy paragonu. No nie jestem niezadowolona. Wręcz przeciwnie 😛

Przeźroczysty żel do brwi- potrzebuję takiego do ułożenia, bo po przebudzeniu się, włoski moich brwi są we wszystkie strony 😑 Nie chcę ich układać lakierem do włosów. Wolę specjalnie stworzony do tego preparat. Szkoda tylko, że ten żel nie ma koloru ciemnobrązowego. Kredka do brwi marki Maybelline potrzebna do lekkiego przyciemnienia. Używam olejku rycynowego, który odżywia i przyciemnia, ale to jeszcze za mało. Oczywiście nie mam brwi grubych i przerysowanych, jak niektóre babki. Ale nie chcę mieć takich nijakich brązowych, jak mój naturalny kolor włosów. Dlatego lekko je przyciemniam. A ta kredka ma z jednej strony mini gąbeczke ze specjalnym cieniem a z drugiej strony cieniutki rysik do dorysowania pojedynczych włosków. Mam nadzieję, że się sprawdzi 🙂

Dostałam też mały gratis, czyli próbkę kremu firmy Farmona. Jest to krem na noc 🌙 który ma za zadanie zredukować brązowe plamy na skórze. Ja takich plam nie posiadam na szczęście, więc krem jest dla mnie zupełnie nieprzydatny. A przecież nie będę go używać tylko dlatego, że go dostałam gratis. Poza tym takie produkty trzeba używać cały czas regularnie, żeby te plamy zniknęły. Ta mała próbka do niczego mi się nie przyda.

Za wszystkie produkty, razem z przesyłką zapłaciłam 19€. 😋 A plastry pomarańczy na zdjęciach, to te, które zrobiłam do świątecznego wieńca. Jak widać, super wyschły pod kaloryferem w niecały tydzień 😀

MINĄŁ LISTOPAD…

Czas zleciał baaardzo szybko. Pamiętam ostatnie święta w wynajmowanym mieszkaniu, a tu za pasem już kolejne, tym razem w nowym domu 🙂

Wiem już, że na 99% sobota będzie wolna od pracy, czyli wreszcie normalny weekend 😊 Wezmę się wreszcie za porządki w domu i chyba założymy światełka na zewnątrz. Plastry pomarańczy pod kaloryferem dobrze schną, i jeśli będą gotowe, to zrobię ten wieniec na okno kuchenne i drugi na drzwi wejściowe. Na ubranie choinki 🎄 poczekamy do 6 grudnia.

Chciałam odwiedzić jedno z moich ulubionych holenderskich miast: Goude, bo w grudniu odbywa się tam Kaarsjesavond, czyli Wieczór Świec ✨ Co roku 14 grudnia, Gouda na jeden wieczór rozblyska tysiącem światełek. Wydarzenie Gouda bij Kaarslicht, to wieloletnia tradycja, która przyciąga tysiące ludzi. Wszyscy zbierają się wieczorem na Rynku pod gotyckim ratuszem a zamiast standardowego miejskiego oświetlenia, centrum rozblyska ciepłym światłem świec. Punktem wieczoru jest przemowa burmistrza i zapalenie lampek na wielkiej choince, która jest corocznym prezentem dla miasta od norweskiego zakonu z Kongsberg 😊

Niestety w tym roku, z wiadomych przyczyn lepiej darować sobie tego typu atrakcje…

Przyniosłam za to kolejne kubki do kolekcji 😁 Te są akurat z Actiona i będę ich używała w czasie świąt. Jeden jest mój, a drugi wybrał sobie Pan Mąż. Dostałam też 3 ładne kartki świąteczne 🙂 Nie będę ich wysyłać. Daruję sobie bieganie po poczcie. Będą służyły jako dekoracja 😁

Do roślin domowych dołączyła papryczka chili. W Lidlu była wyprzedaż resztek kwiatów. I stała tam taka jedna ostatnia zabiedzona, więc ją kupiłam. Poprzednią (kupioną w kwiaciarni w Lejdzie) zjadły mi mszyce 😡 Tą przesadziłam do wiadereczka- doniczki z kringloopa i mam nadzieję, że będzie się trzymała. A chiacynt tak wyrósł, że aż krzywił się w stronę drzwi na ogródek 😛 Za jakiś czas przesadze go do ziemi w inną doniczke i na wiosnę wyląduje na zewnątrz.

W markecie Albert Hijn znalazłam idealny dla mnie sok jabłkowy 🍎🍏🍎Zazwyczaj piję tylko wodę albo zieloną herbatę. Zachciało mi się soku. Naturalnego. W lodówkach były różne, ale padło na jabłko. Szkoda, że nie w szklanej butelce… Ale jest pyyyszny ☺ Smakuje faktycznie jabłkowo i nie jest słodki. Trzymam w lodówce, bo ma krótki termin ważności a rewelacyjnie gasi pragnienie.

Na fb, mam polubiony kringloop, który znajduje się w Heerlen (Limburgia). Jest tam mnóstwo rzeczy vintage, które lubię. Np takie metalowe tablice 🙂 Na wiosnę planuję się tam wybrać.

A wracając do wiosny… Ostatnio wpadły mi w oko takie drewniane sowy 😛 I tak sobie pomyślałam, że fajnie byłoby je mieć w ogródku, gdy tylko zrobi się cieplej 😊

Zdj z fb

Ale teraz mamy grudzień i wreszcie będzie Boże Narodzenie 🙂 I marzy mi się taka zima ❄❄❄⛄

😊

ROBI SIĘ ŚWIĄTECZNIE W DOMU…

Dzisiaj z pracy udało nam się wyjść o przyzwoitej godzinie, tzn przed zamknięciem sklepów (nie chodzi o markety) i Pan Mąż poleciał kupić sobie kapsalona a ja poszłam obczaić okno wystawowe kwiaciarni 😁

Było tam już mnóstwo przeróżnych ozdób bożonarodzeniowych. Na zewnątrz stały półki z roślinami i moją uwagę przykuły malutkie choineczki obsypane „śniegiem” ❄❄❄ Drogie nie były, bo cena jednej to 2,50€. Stwierdziłam, że kupię i ozdobię ją gwiazdkami z Lidla. Nawlekłam je na nitki i powiesiłam 🙂 I to jest pierwsza ozdoba świąteczna w domu☺🎄

W sklepie były też gwiazdy betlejemskie koloru białego i różowego. Chciałam czerwoną, ale niestety nie było i wybrałam różową 🌺 Nie mam bladego pojęcia, jak się ją hoduje. Muszę poczytać w internetach. Słyszałam, że ona jest w stanie ponownie zakwitnąc. To druga ozdoba i powoli widać, że święta już coraz bliżej 🙂 Szkoda tylko, że śniegu nie będzie…

Kwiaciarnia

Udało mi się wreszcie pokroić 2 pomarańcze w plastry i poszły do wysuszenia. Znalazłam w internetach sposoby suszenia. Pierwszy to taki, że wkłada się je do nagrzanego piekarnika i suszy się ok 7 godzin! często przewracając. Ja nie mam czasu żeby pilnować plastrów. Nie ma mnie po prostu przez większość dnia w domu. Drugi sposób, to wsadzić do suszarki na grzyby. Problem w tym, że takowej nie posiadam. Wyczytałam też, że można położyć przy kaloryferze i codziennie odwracać. Trwa to najdłużej, bo kilka dni. I pozostał mi ten sposób. Plus taki, że w domu podobno ładnie pachnie pomarańczami. No to próbujemy 🙂

Za resztę ozdób wezmę się w weekend, bo mam nadzieję, że niedziela będzie wolna od pracy. Choinka mini i gwiazda betlejemska stoją na regale w salonie ☺ A ja mam rozrywkę, bo gdy tylko mi się udaje, to robię zdjęcia różnych dekoracji świątecznych 🙈😁 A tych tutaj naprawdę nie brakuje.