Poszłam znowu do „dziada”, bo stwierdziłam, że skuszę się na figurki sów, które widziałam poprzednim razem. Nie kupiłam ich wtedy, bo stwierdziłam, że nie mam miejsca na takie klamoty 😉 Ale widziałam je na moim regale z książkami. Idealnie by tam pasowały. No i były- 3 sztuki. I mam je już na półce 🙂
Oprócz tego, wygrzebałam torebkę z Zary za 3 euro. W bardzo dobrym stanie, niezniszczona. Nie orientuję się po ile są torebki z tej sieciówki, ale za takie pieniądze warto ją było kupić.
Do tego dorzuciłam bransoletkę skrzydła. Piękna, czarna 🙂
3 kuchenne gadżety: ozdobna butelka z przyprawami i ziołami zalanymi oliwą. Ozdoba na okap jak znalazł. Lubię kawę, więc mała drewniana tacka z obrazkami kawowymi też pasuje mi na okap. Staram się jak najmniej przynosić do domu plastiku, dlatego tacki wybieram drewniane. Potrzebowałam też pojemnika na mąkę ziemniaczaną a lubię ozdobne kuchenne słoiki, więc ten pojemnik z drewnianym wiekiem jest idealny
No i oczywiście przyniosłam też pleciony koszyk- doniczkę. Kwiatków nigdy nie za mało, a te koszyki są super, więc na pewno się przydadzą. Tym bardziej, że non stop jakieś rośliny dosadzam na balkon. Dorobiłam się nawet pszczółek 🙂
Oprócz ładnych rzeczy, często rzucają mi się w oczy „koszmarki”. Tak było i tym razem 🙂 Są to rzeczy żywcem wyjęte z horroru. Nie wiem, czy ktoś chciałby mieć to w domu, ale ja na pewno nie. Są to starodawne wózeczki, chyba dla lalek. No i rzecz jasna: lalki. Też starodawne i takimi się kiedyś dzieci bawiły. Brrrr…
Obejrzałam ostatnio cztery komedie, które mogę polecić, gdyż można się pośmiać 🙂 Przyjemnie się ogląda i sądzę, że za jakiś czas znowu do nich wrócę.
1.”Pożyczony narzeczony”
Amerykańska komedia romantyczna na podstawie książki Emily Giffin „Coś pożyczonego”. Jedną z głównych ról gra Kate Hudson. Prawdziwym uczuciem zapałała do siebie dwójka przyjaciół: Rachel i Dexter. Problem w tym, że Dexter ma poślubić najlepszą przyjaciółkę Rachel- Darcy. Jest to opowieść o trójkącie miłosnym i wystawionej na próbę przyjaźni dwóch znających się od dzieciństwa kobiet.
2.”Ślubne wojny”
Kolejny film z Kate Hudson w roli głównej. I kolejny o przyjaźni damsko- damskiej. Liv i Emma są najlepszymi przyjaciółkami. Od dziecka wyobrażały sobie swoje śluby i obie marzyły o weselu w nowojorskim hotelu Plaza. Teraz marzenie ma się spełnić, bo wychodzą za mąż. Niestety popełniono błąd i daty obu ślubów wyznaczono na ten sam dzień… Jest to prawdziwa próba przyjaźni.
3.”Moja dziewczyna wychodzi za mąż”
Super komedia, tym razem o przyjaźni damsko- męskiej 🙂 Tom traktuje kobiety przedmiotowo. Wyjątkiem jest długoletnia przyjaźń z Hanną. Gdy kobieta wyjeżdża służbowo do Szkocji, Tom uświadamia sobie, jak bardzo mu jej brakuje… Fajna historia z pięknymi krajobrazami Szkocji.
4.”Sposób na teściową”
Komedia w gwiazdorskiej obsadzie: Jennifer Lopez i Jane Fonda. Po latach poszukiwań, Charlie poznaje wreszcie faceta swoich marzeń- Kevina Fieldsa. Niestety jego matka, gwiazda tv- Viola, to kobieta żywcem przeniesiona z najbardziej koszmarnych snów. Będzie próbowała odstraszyć narzeczoną syna i zmieni się w najgorszą teściową na świecie… Ubaw gwarantowany 🙂
2 lata temu postanowiliśmy pojechać do Lejdy, do Ogrodu Botanicznego. Dowiedziałam się, że można tam zobaczyć Wiktorię Królewską 🙂 Jest to olbrzymia lilia wodna z dorzecza Amazonki. Przez Indian nazywana „talerzami wodnymi”. To był mój numer jeden do zobaczenia w tym ogrodzie. A przy okazji podziwialiśmy mnóstwo innych ciekawych roślin.
Na wstępie w kasie biletowej, dostaliśmy mapkę z planem ogrodu, a w cenie biletu było także wejście do niewielkiego obserwatorium astronomiczne 🙂 Polecam i tam zajrzeć.
Hortus Botanicus Leiden jest najstarszym zachowanym ogrodem botanicznym w Holandii. Został założony w 1590r. Ogród współpracuje z wieloma organizacjami, np muzeami, uniwersytetami czy stowarzyszeniami entuzjastów roślin. W 1575r w Lejdzie został założony uniwersytet a jego administratorzy zwrócili się do rady miasta o udostępnienie niezabudowanej części za budynkiem uniwersytetu, aby stworzyć ogród z roślinami. Studenci medycyny mieli tam badać rośliny lecznicze. Ogród został obsadzony pierwszymi roślinami w 1594r- posadzono 251 nasion różnych gatunków z Krety. Pojawiły się tam również tulipany, tytoń, kukurydza, czy… ziemniaki.
Hortus Botanicus dzieli się na kilka części:
Ogród Frontowy- jest najstarszą częścią tuż przy wejściu. Rośnie tam najstarsza roślina w ogrodzie, czyli tulipanowiec. Oprócz tego, złoty deszcz, czyli forsycja. Wszystkie rośliny, altany i ogrodzenia pozostały na miejscu, niezmienione, wg planu z początków założenia ogrodu
Ogród Zimowy- jest najmłodszą częścią ogrodu i mieści się w szklarni. Został wybudowany w 2000r. Mieszczą się w nim np sukulenty- żywe kamienie, paprocie i rośliny mięsożerne: rosiczki, dzbaneczniki, trąbki 🙂 Mieści się tam też sklep i kawiarnia.
Ogród Japoński- założony w 1990r. na pamiątkę dla Filipa Franza von Siebolda, który zbierał rośliny w Japonii i kazał je przetransportować właśnie do ogrodu. Rosną tam rośliny z Azji.
Ogród Tropikalny- to ten z Wiktorią Królewską 🙂 Jest podobno zasiewana każdego roku i pierwszy raz zakwitła 8 lipca 1872r. Oprócz tego znajdziemy tam olbrzymie paprocie i tropikalne orchidee.
Obok kompleksu szklarni rośnie drzewo lotosu i orzech japoński, czyli Gingko Biloba. Oprócz tego różnego rodzaju bambusy 🙂 Wszystkie rośliny mają tabliczki z nazwami. Jest tam zielono, cicho i przyjemnie, mimo, że ogród mieści się z zasadzie w centrum Lejdy. Samego miasta nie zwiedzaliśmy, bo brakło nam czasu niestety. Mimo to, polecam ten ogród zobaczyć. W tej chwili jest jeszcze zamknięty, z wiadomych przyczyn
Minęło 7 lat, odkąd żyję w kraju tulipanów i 6, odkąd mieszkam w uroczym Helkevoetsluis. Ostatnio sobie myślałam, co mnie tu zaskoczyło pozytywnie i co mi się podoba. I jest 8 takich rzeczy, które jako pierwsze rzuciły mi się w oczy. Oto one:
1.Brak śmieci
Tak, tak, gdzie nie spojrzeć- czysto 🙂 Owszem, w dużych miastach, kosze przepełnione, na chodnikach papierki, w kanałach wózki sklepowe i rowery (!) Ale w małych miejscowościach i parkach: 0 śmieci 🙂 Nawet, jeśli ktoś nabrudzi, zaraz jest to sprzątane 🙂
2.Brak plakatów, bilboardów i ogłoszeń na murach i słupach
W dużych miastach są plakaty itp. Ale nie ma tego tyle, co w Polsce. Taka prawda. Nie dość, że firmy obklejają ogrodzenia posesji reklamami, to do tego słupy ogłoszeniowe „uginają się” pod kilogramami: dam pożyczkę lub nekrologami. Zerwie potem to to wiatr lub człowiek, rzuci na chodnik i bajzel gotowy. Koszmar
3.Kilometry ścieżek rowerowych
Wiedziałam, że Holandia to kraj rowerów i że są ścieżki rowerowe. Ale tutaj, są ulice dla samochodów zweżone, żeby rowerzystom lepiej i bezpieczniej się jeździło. Rower ma pierwszeństwo. Jedną miejscowość od drugiej dzieli np 15-20km. Co je łączy? Ścieżka rowerowa 🙂 Nie ma ich chyba tylko przy trasach.
4.Ptactwo i woda
Kanałów, stawów i jeziorek od cholery 🙂 Ja lubię morze, jeziora, rzeki i inne bajora, więc dla mnie raj. Tak jak dla ptaków tu żyjących 🙂 Widzisz łąkę- przecinają ją kanały. Idziesz do parku- kanały i staw. Jest tu mały lasek? Uwaga, bo przez krzaki płynie woda 🙂 Mewy i łabędzie siedzą na łąkach i szukają jedzenia. Nad brzegami stawów, na jednej nodze stoją czaple. W wodach pływają kaczki i perkozy. Dzikich gęsi od groma 🙂 Nawet w miastach mewy się po chodnikach szwedaja, i często jadąc autem, trzeba czekać, aż łabędź przejdzie przez ulicę do kanału. Kiedyś, jadąc autobusem, łabędzia rodzinka przechodziła przez ulicę. Kierowca się zatrzymał i czekał, aż państwo przejdzie 🙂
5.Kultura w sklepie
Tak, jest tu takowa 🙂 O co chodzi? O to, że nikt nikogo nie popedza, wszyscy grzecznie stoją w kolejce. Z pakowaniem zakupów do toreb nie ma zazwyczaj pośpiechu. Na początku wszystko szybko pakowałam. Raz, dwa żeby nie blokować kolejki, bo przecież innym też się spieszy. A guzik. Inni sobie pakowali zakupy powoli, ucinali gadke z kasjerka 🙂 A jak stali przed tobą z pełnym wózkiem/koszykiem, a ty miałeś tylko dwie rzeczy, to Cię przepuścili 🙂 I ja też tak teraz robię 🙂
6.Kultura na drodze
Ta kultura polega głównie na przepuszczaniu i machaniu 🙂 O co chodzi? Na ulicach jest mnóstwo zwężen. Jedno auto musi poczekać i ustąpić. Jeśli ty poczekasz, spodziewaj się machania dłonią w podziękowaniu. Jeżeli Ciebie ktoś puści pierwszego, machnij dłonią 🙂 Rowerzyści i piesi także często tak dziękują kierowcom, za to, że ci zatrzymują się przed pasami. A tu nie trzeba w sumie na chama wchodzić na pasy. Kierowca sam się zatrzymuje bez problemu 🙂
7.Brak bezdomnych psów
Koty oczywiście chodzą samopas wszędzie, ale i one raczej mają właścicieli. Psy, pieski i psiaki zawsze ze swoimi panami i paniami. Do tego wychowane. W ogóle nie słychać szczekania. Jeszcze nie widziałam aby jakiś pies chodził sam, bez opieki. Z tego co wiem, za porzucenie i znęcanie się nad zwierzętami, grożą tu baaardzo surowe kary. Jestem za!
8.Luz
O jaki luz mi chodzi? O taki, że jeżeli nie zachowujesz się jak niektórzy Polacy (nie palisz zioła na potęgę, nie przeklinasz jak szewc w miejscu publicznym), to możesz wyjść na ulicę nawet w worku i nikt nie zwróci na to uwagi. Widziałam ludzi w pizamach czy na boso robiących zakupy. Norma 🙂 Dlatego już nie przejmuję się tym, że czasem wyjdę nieuczesana, czy w ciuchach jakby je psu z gardła wyjął 🙂
Nie chodzi o maseczki przeciw wirusowi. Chodzi o takie, które wynalazłam w drogerii Etos i sklepie Action. W Etosie akurat była promocja, bo wystawiono tekturową półkę z różnymi maskami po 1 euro 🙂 A ja idąc do drogerii np po szampon, wychodzę zawsze z jakąś maseczką, od których już się chyba uzależniłam 🙂 A wiem, że stosowane regularnie, przynoszą efekty i korzyści dla skóry. Najlepsze są właśnie te w płachcie, bo m.in. nie trzeba ich zmywać- wystarczy zdjąć materiał a resztę wmasować w skórę twarzy i szyi. Preferuję te nawilżające lub przeciwzmarszczkowe. Czasem nakładam oczyszczającą albo rozświetlającą.
W Etosie wybrałam dwie maski. Jedną w płachcie oczywiście, a drugą zwykłą, zmywalną.
Maska nawilżająco- uspokajająca. Zawiera silne i naturalne składniki, takie jak ekstrakt z aloesu i ekstrakt z lukrecji. Ta specjalna formuła zapobiega wysuszeniu skóry a co za tym idzie, także uszkodzeniom. Dla mnie jak znalazł 🙂
Maska nawilżająco- uspokajająca. Zmiękcza i nawilża skórę. Wyciąg z arbuza pomaga w odbudowie i ukojeniu zmęczonej skóry.
Następne maski, to te, które wypatrzyłam w Actionie. Nazbierało mi się ich trochę, dlatego przed użyciem postanowiłam zrobić ten wpis 🙂 A wybór masek jest tam naprawdę duży. Nakładałam na twarz już ich sporo i są dobrej jakości, pomagają skórze. Znajdziemy różne: od nawilżających, po oczyszczające.
Maseczka z ekstraktem z pereł. Rozjaśnia i działa przeciwtrądzikowo. Zawiera witaminę E, B3 i kwas hialuronowy.
Maseczka z ekstraktem z propolisu i miodu. Wygładza i nawilża. Zawiera witaminę E, kwas hialuronowy i ekstrakt z zielonej herbaty.
Maska z kaktusem, delikatnie oczyszcza skórę. Zawiera ekstrakt z kaktusa, aloesu i alantoiny. Nie zaleca się stosować na podrażnioną lub uszkodzoną skórę.
Maska z wyciągiem z awokado i kwasem hialuronowym. Intensywnie odżywia, pozostawiając skórę miękką. Producent obiecuje, że skóra będzie gładka, jak dojrzałe awokado 🙂
Mops- nawilżająca maseczka z wyciągiem z ogórka. Poprawia elastyczność skóry i odżywia ją.
Zebra- głęboko oczyszczająca maska z ekstraktem z liści pachnotki. Oczyszcza pory skóry, oraz usuwa zanieczyszczenia i sebum. Sprawdziłam co to ta pachnotka. Okazuje się, że to roślina o wspaniałych właściwościach 🙂 Posiada np flawonoidy, które działają przeciwzapalnie, neutralizują wolne rodniki, odpowiedzialne za szybsze starzenie się skóry. W sieci można znaleźć mnóstwo ciekawostek związanych z tą rośliną 🙂
Teraz na tapecie maski firmy „the MASK Dr.” Ta maska nasycona jest naturalnymi składnikami odżywczymi, które pielęgnują skórę. Posiada ekstrakt z wodorostów, bogatych w minerały, takie jak wapń, jod i żelazo. Działają przeciwutleniająco i nawilżająco.
Maska ze spiruliną. To algi, które są pełne przeciwutleniaczy i składników odżywczych. Salicornia Herbacea Extract- jest to wyciąg z sukulentu, który rośnie wzdłuż wybrzeża Południowe Korei. Zawiera aminokwasy i minerały. Do tego morska woda, która jest także bogata w minerały.
Maska nawilżająca, zawiera niacynamid. Co to jest? Jest to pochodna wit B3. Jaki jest wpływ jej na naszą skórę? Działa przeciwstarzeniowo, wzmacnia funkcję ochronną skóry i ją nawilża, zmniejsza pory, przeciwdziała przebarwieniom i matuje tłustą skórę. Same zalety 🙂 Maska posiada także łagodzący ekstrakt z wiciokrzewu.
Maska z kolagenem roślinnym, który pomaga zachować elastyczność i jędrność skóry. Zawiera także niacynamidy, mieszankę ekstraktu z komosy ryżowej, soi, grapefruitu i koreańskiego żeń-szenia.
Maska biocelulozowa, to standard nawilżania i leczenia skóry. Wykonana jest z naturalnych włókien, które są delikatniejsze, niż zwykła chusteczka. Bioceluloza przylega jak druga skóra i natychmiast zatrzymuje wilgoć w skórze. Umożliwia głębsze wchłanianie korzystnych składników, niż zwykła maska. Zawiera mieszankę nasion jęczmienia, oczaru wirginijskiego i wyciąg z liści zielonej herbaty.
Mieszkając w prowincji Zuid Holland, nad Morzem Północnym, zauważyłam, że wiele domów i mieszkań holenderskich urządzonych jest w stylu hampton, albo bardzo podobnie do tego stylu. W moim przypadku, na pierwszym miejscu był i nadal jest styl kolonialny, a na drugim własnie hampton. A ponieważ uwielbiam morze i cieszę się ogromnie, że teraz nad nim mieszkam, więc interesują mnie też wnętrza i dodatki w takim własnie stylu.
Skąd wywodzi się w ogóle styl hampton i co go wyróżnia? Nazwa wywodzi się od The Hamptons, czyli grupy popularnych kurortów leżących na półwyspie Long Island, stanowiących ulubione miejsce wypoczynku bogatych nowojorczyków. Wygląda to mniej więcej tak, że nad oceanem, wzdłuż plaży, stoją okazałe wille, gdzie dobrze sytuowani Amerykanie relaksują się z dala od zgiełku Wielkiego Jabłka.
Co wyróżnia styl hampton? Przede wszystkim jasne wnętrza, bez szaleństw z kolorami. Najlepiej sprawdzą się: biel, beż, odcienie niebieskiego, szarości, jasne brązy. Do tego dużo drewna, lnu i rattanu. Dom urządzony w takich barwach i dodatkach ma wyciszać, uspokajać i kojarzyć się z morskim klimatem. Kolory piasku, odcienie niebieskiego, czy błękitu nawiązują do natury, a to dalekie jest od wyglądu mieszkania w Nowym Jorku 🙂 Mimo to ma być elegancko, ale bez zbędnego przepychu. Mieszkanie w takim stylu można z łatwością urządzić w każdym mieście.
Bazą, dzięki której pomieszczenia wydadzą się przestronniejsze jest, półmatowa, lub matowa śnieżnobiała biel. Z nią można łączyć beż i brąz w różnych odcieniach, kremową biel, kość słoniową i kojarzące się z morzem, rożne odcienie niebieskiego. A gdzieś kiedyś czytałam, że niebieski, to ulubiony kolor większości ludzi na naszym globie 🙂 Z tym, że ten ostatni, od jasnego błękitu, aż po granat, w stylu hampton, najczęściej pojawia się na dodatkach, np poduchy, koce, wazony, czy zastawa stołowa. Kolejnymi elementami w hampton są elementy marynistyczne, np liny, drewniane wiosła na ścianie, kotwice, muszle, kamienie, obrazki przedstawiające: ocean, morze, statki a także morskie zwierzęta i rośliny. Ciekawym dodatkiem jest zegar Mora, który można znaleźć w antykwariatach, lub naszym Allegro. Nie wiadomo do końca, dlaczego i jak zadomowił się w tym wnętrzu, ale wiadomo, że do niego pasuje jak ulał i jest pożądany 🙂
Nie można też zapomnieć o lampach z dużymi abażurami, które stoją w wielu miejscach i o wazonach ze świeżymi kwiatami. W holenderskich domach, ciekawym elementem wystroju są żaglówki, które zobaczyć można w wielu oknach i nie tylko. Mam i ja 🙂 Wynalazłam oczywiście w kringloopie ze 3 lata temu i od tamtej pory sterczy na parapecie w salonie. Ale o tym innym razem 😉 Oto kilka przykładów holenderskich wnętrz i tych podpatrzonych w internetach:
Kuchnie w stylu hampton są białe a podłogi zazwyczaj drewniane
A tu kilka przykładów dekoracyjnych znalezionych w internetach:
Ocet niespożywczy, który kosztuje ok 50 centów i jest uniwersalnym środkiem do czyszczenia. Wśród różnych Cifów i Ajaxów znalazłam to coś i postanowiłam wypróbować. Ocet nadaje się tylko do czyszczenia różnych powierzchni i urządzeń kuchennych. Doskonały do łazienki, od wanny, przez umywalkę, do muszli sedesowej. Dobry do mycia okien, czy okapu kuchennego. Sama wypróbowałam. Zdjęłam kratkę, nasypałam na nią sody zwykłej, kuchennej, dodałam octu. Po paru sekundach zaczęła wytwarzać się piana. A potem wystarczyło wyszorować. I okap prawie, jak nowy, bez okropnego zapachu spalenizny 🙂
Do zmywarki także się nadaje 🙂 Zamiast specjalnego płynu „pachnącego” Domestosem, użyłam znowu sody i tegoż octu. Do kieszonki na tabletkę, wsypałam sodę, a ocet (niedużo) rozlałam w środku urządzenia. Potem guzik na 60 stopni i zmywarka lśni, czuć odświeżenie 🙂
Inny rodzaj octu, który używam, jest tylko do odkamieniania urządzeń, np czajnika elektrycznego. Ja używam go także do czyszczenia, np wanny i kranów. Sprawdza się równie dobrze, jak ten pierwszy 🙂 Do tej pory widziałam ocet o zwykłym „octowym” zapachu, ale też cytrynowym, czy eukaliptusowym. Znajdziemy go np w supermarkecie Albert Hijn i w sklepie Action. Polecam, bo to tani i dobry sposób na czysty i pachnący dom 🙂
A w zasadzie, czego nie znajdziemy? Kringloopy to jedna z wizytówek Holandii. Wcześniej słyszałam o wystawkach. I jakiś czas temu jeszcze się zdarzały. Teraz nic o nich nie słychać. Za to słyszałam, że Polacy jeżdżą do „dziadów”… Myślę: co to te dziady do cholery? O starszych ludzi chodzi, czy co? Pytam się. A oni na to, że to te sklepy z używanymi rzeczami 🙂 Potem dowiedziałam się, gdzie te całe „dziady” można spotkać w okolicy, gdzie mieszkam. Okazało się, że w Hellevoetsluis są 2, a po przeprowadzce do nowego mieszkania, „dorobiłam się” jednego zaraz obok domu 🙂 Teraz, kiedy przejeżdżam obok, to zawsze wiem, kiedy jest nowy towar. Wystarczy, że zerknę w okno wystawowe, bo co dostawa, to inna aranżacja 🙂 Więc ja sobie tam zawsze chodzę i zawsze coś upatrzę 🙂 Teraz byłam znowu, bo cierpię na brak doniczek a kwiaty na balkon kupione. No i wynalazłam doniczkę- wannę, w której posadziłam chryzantemy. A te były w markecie na przecenie 🙂
Piękne kolory!
Polacy uwielbiają kringloopy, pewnie dlatego, że u nas, w Polsce takich sklepików brak. Owszem, są pchle targi, ale nie od wtorku do soboty. A kringloopy otwarte są od wtorku. Znaleźć w nich można wiele perełek. Czytałam, że Polacy podjeżdżają wielkimi samochodami, kupują hurtowo i sprzedają w kraju za duże pieniądze. Widziałam i ceny są faktycznie wysokie. A Holendrzy oddają te swoje stare piękne meble, gadżety, dekoracje, itp, bo wolą kupić nowe w Ikei 😉 Zrobiłam kilka zdjęć, na których widać, jaki towar leży na półkach u „dziada”. Chciałam pokazać rzeczy do kuchni i parę dekoracyjnych. Zawsze lubię spojrzeć na kubki, czy talerze. I zawsze mam ochotę na kolejny kubek, chociaż miejsca w szafce już brak A poza tym widać, że są to rzeczy w dobrym stanie, niemal jak nowe 🙂
Talerze, półmiski a nawet całe serwisy poukładane kolorami i wzorami 🙂Tace i tacki- do wyboru, do koloru 🙂
Przed urlopem w Polsce, zawsze robię składowisko upolowanych rzeczy i potem rozdaję Rodzince. Uważam, że lepiej dać coś oryginalnego, ciekawego, ładnego z takiego sklepu, niż jakieś badziewie, które spotkać można wszędzie 🙂
Biała kuchnia pasuje w sumie do każdego domu. Jasne meble nadają lekkości wnętrzom. Są ładne i funkcjonalne, dają klimat. Ja raczej nie jestem zwolenniczką białych mebli, ale kuchnia w stylu holenderskim akurat mi się podoba 🙂 Jest trochę podobna do tej w stylu skandynawskim, ale cechuje ją wiele bibelotów, drewna, niebieskich akcentów i tych w kolorach ziemi. Kuchnia holenderska, to połączenie nowoczesności z tradycyjnym wnętrzem, a to sprawia, że jest przytulnie 🙂 Poniżej zdjęcia kuchni z większych domów, gdzie jest miejsce i na drewniany stół i na kredens. A kredensy ze szkłem, porcelaną, to w holenderskich domach norma.
Meble kuchenne, płytki i stół w bieli. Blat i kredens w kolorze drzewa. Mnie najbardziej podoba się ten niewielki stoliczek z koszyczkami. Stoi sobie tam w kącie i wygląda 🙂 Nad nim pleciona ozdoba, a na nim kwiaty i lampka. Stół niewielki ze świetnymi krzesłami, mieści się bez problemu. I wystarczy na nim postawić taką drewnianą tacę z kubeczkami w niebieskie (a jakże) wzorki i jest pięknie 🙂
Tutaj znowu stoliczek 🙂 Na nim stoją naczynia emaliowane, na które jest teraz szał i puszki. A te rzeczy Holendrzy uwielbiają, zresztą ja też 🙂 Pod spodem, na podłodze stoją plecione koszyki- także standard u Holendrów. Zamiast kredensu, nad zlewem, wisi oszklona szafka, która eksponuje naczynia. Pod okapem, nad blatem wiszą serca, stoi zając… Holendrzy uwielbiają ozdoby 🙂
Ta kuchnia nie jest ogromna, ale bardzo przytulna. Ponownie widzimy nieduży stół w kolorze drewna, ze świetnymi krzesłami. Na nim stoi skromny wazon z kwiatami (podejrzewam) magnolii. Holendrzy uwielbiają kwiaty w domu i niemal w każdej kuchni zobaczymy wazony ze świeżymi kwiatami 🙂 W oczy rzucają się także plecione koszyki i dwie nieduże lampy wiszące nad zlewem, które dają ciepłe światło.
Tym razem zwróciłam uwagę na płytki na ścianie, które mają granatowe wzorki, 2 talerze wiszące nad oknem z motywem roślinnym, wieszak- świetny!- na kuchenne ściereczki i drewniane blaty. Nad drzwiami znajdziemy półkę na garnki i kawałek ceglanej ściany.
Zrobiło się sielsko 🙂 Na pierwszy ogień idzie stół: okrągły, przykryty obrusem w kratkę, z krzesłami, które tutaj pasują idealnie. W oknie wiszą krótkie, skromne zasłonki, na parapetach kwiaty. Płytki na ścianie we wzorek a meble kuchenne skromne. Nad zlewem dwie małe lampki a nad stołem stylowy żyrandol. No i trzeba wspomnieć o krokwiach pomalowanych na zielono. Pięknie!
Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy: kury i koguty 🙂 Widzimy je na ścianie pod stylowym kamiennym okapem i na obrusie na stole. Kuchnia bez szafek na ścianach. Jedynie mała półeczka w kącie. Zamiast tego, duże okna. Jedyne, co akurat mnie się nie podoba, to te „fotele” przy stole. Jak dla mnie za ciężkie
Kuchnia spora, bo zmieścił się w niej wielki drewniany stół (z koszmarnymi fotelami). Meble nowoczesne, połączone ze stylowo zabudowanym okapem, na którym stoją bibeloty. W oknie kolorowa zasłonka. Na podłodze dywan. Obok kuchenki gazowej stoi coś, co zauważyłam od razu: kanka na mleko! Świetny gadżet do kuchni. Holendrzy wstawiają do niej kwiaty, lub łychy kuchenne 🙂
Tutaj zbliżenie na kankę: oczywiście obrazek niebieski, prawdopodobnie holenderskich kobiet, lub pary
Co tutaj mamy? Duużo drewna: sufit i piękne grube blaty, cudne płytki na ścianie i podłodze. Kamienny zlew i okap z falbanką. Na okapie różne puszki (uwielbiam!) Szafki małe i skromne. Nad zlewem półeczka z przyprawami a pod nią aniołek. A w tle, pod schodami, znowu widzę koszyki 🙂
Biel, biel i drewno. Ta kuchnia jest mega skromna, jakby złożona z samych rzeczy, których ktoś się pozbył: stół z przetartym blatem, stare krzesła, lichtarz wiszący między oknami… Znowu widzę na parapecie cudeńko: emaliowany dzbanek z łychami 🙂 No i te drewniane beki… 🙂
Dolne szafki zwykłe, proste. Ale te wiszące z szybkami, to już hit! Oprócz tego mnóstwo drewna, co strasznie mi się podoba. Wreszcie nie ma płytek na podłodze 🙂
Kuchnia niewielka, ale przyjemna. Meble nowoczesne. Znajdziemy czerwone akcenty, kota na parapecie i dwa plecione koszyczki, wiszące obok kuchenki. Podłoga drewniana 🙂
Także tutaj kuchnia mała, jakby wyjęta z mieszkania w bloku. Blaty drewniane, koloru wenge. Płytki na ścianie typu metro, czyli popularna cegiełka. Obok okapu, wieszaki z koszyczkami metalowymi na doniczki z ziołami. Szafki z szybkami a pod nimi, na blacie, stoją 3 pojemniki na kawę, herbatę i cukier. Hit!
Bardzo lubię czytać blogi. Zanim zaczęłam pisać swój (a w moim przypadku, to dopiero nieco marny początek), natknęłam się na kilka fantastycznych blogów, gdzie zawsze znajdzie się ciekawy artykuł, zawsze coś mnie zainteresuje. Trzy z moich ulubionych blogów są m.in o modzie. Na szczęście nie tylko, bo ubrania na blogach rzadko mnie interesują.
https://makelifeeasier.pl/ to blog Kasi Tusk 🙂 Jest nie tylko o ubraniach, ale o stylu życia w Trójmieście, zakupach, wnętrzach, urodowych trikach a nawet fajnych przepisach kulinarnych. Warto tam zajrzeć, nawet tylko po to, żeby obejrzeć piękne zdjęcia Bałtyku, czy Sopotu 🙂
https://beauty-fashion-shopping.pl/to blog Pauli Jagodzińskiej. Paula prowadzi bloga razem z mężem. Pokazują swój dom, opisując, jak jest urządzony. Lubię tam czytać o dodatkach we wnętrzach. Oprócz tego mnóstwo relacji z podróży i recenzje przeczytanych książek, co bardzo mi się podoba 🙂
https://fashionable.com.pl/to blog Ani Zając, która także prowadzi go z mężem. Głównie pisze o modzie i urodzie. Oprócz tego znajdziemy relacje z podróży i mnóstwo porad dotyczących wystroju wnętrz i dodatków takich, jak np zastawy stołowej, czy urządzeniu werandy 🙂
Teraz czas na blogi typowo podróżnicze. Lubię czytać szczególnie te o emigracji do innego kraju, gdyż sama także nie mieszkam w Polsce. Bardzo interesuje mnie życie innych na obczyźnie: gdzie dokładnie mieszkają, czym się zajmują, co im się podoba, co ich zaskoczyło 🙂
http://odkrywajacameryke.pl/ to moje ostatnie odkrycie 🙂 Pani Kasia od 5 lat mieszka w Stanach a na swoim blogu opisuje początki za oceanem. Oprócz tego mnóstwo porad dotyczących kupna biletu na samolot, starania o wizę,itp. Bardzo ciekawie czyta się o zwyczajach Amerykanów, ich życiu i licznych niespodziankach po zderzeniu z amerykańską kulturą. Polecam!
–https://blogwartzachodu.pl/ to blog podróżniczo- emigracyjny prowadzony przez Marcina. Zwiedza Holandię i Niemcy, a także inne zakątki Europy. Niedawno polecał niemiecki Aachen, który też chcieliśmy odwiedzić. Dlatego z przyjemnością przeczytałam wpis o tym mieście i jeżeli wreszcie będzie to możliwe- to jedziemy 🙂
https://www.busemprzezswiat.pl/– moi ulubieńcy 🙂 Lubię czytać ich podróżnicze relacje i opowieści, oglądać piękne zdjęcia 🙂 No i oczywiście czytać książki- posiadam 3.
https://www.primocappuccino.pl/– wszystko o Italii: o włoskim życiu, języku, miejscach. Wszystko to, o czym nie wspominają przewodniki 🙂
A teraz blog wnętrzarski, ale nie byle jaki, bo inspirowany filmami z Hollywood 🙂 Strona o aranżacji wnętrz i stylu życia, głównie z kina. Można podpatrzeć, jak wyglądają domy i mieszkania bohaterów znanych filmów i seriali 🙂 Zapraszam do https://learningfromhollywood.pl/
I blog dotyczący tylko roślin 🙂 Zaczęłam hodować różne liściaste kwiaty, więc potrzebowałam porad, jak o nie dbać. Na tym blogu znajdziemy wszystko. Polecam! http://leafmealone.pl/