PRODUCENT ROŚLIN

Niedaleko mojego miejsca pracy (niecały kilometr dalej), znajduje się szklarnia i sklep z kwiatami w jednym. Jeździłam nie raz tą drogą, ale jakoś nigdy nie zwróciłam uwagi na to, że tam są rośliny ogrodowe. Zacznę od tego, że rozpoczęliśmy dalszą naukę języka holenderskiego. Nie jest to typowy kurs językowy. To szkoła średnia- technikum zawodowe. NaukaCzytaj dalej „PRODUCENT ROŚLIN”

PIĘKNE I DZIKIE ARDENY

Nie mogliśmy sobie wymyślić lepszego miejsca na sobotni wyjazd. W zasadzie, to ja wymyśliłam, że pojedziemy do Belgii w dzicz… Belgia jest naprawdę ładnym krajem i chcę zobaczyć tam jak najwięcej. Natknęłam się w internecie na zdjęcia i opisy Ardenów. Powiedziałam do Pana Męża, że pakujemy plecak i idziemy w teren. Próbowałam znaleźć początek jakiegośCzytaj dalej „PIĘKNE I DZIKIE ARDENY”

TANIE I DOBRE…

… czyli moje odkrycie w Lidlu. Chodzi o balsam do ciała i pomadki do ust. Ale nie tylko, bo z Actiona też coś przyniosłam. Opalam się natryskowo i chcę, żeby opalenizna utrzymywała się jak najdłużej. I dobrze by było, gdyby ładnie schodziła. Jeśli skóra jest sucha, brąz znika „plamiście”. Jeśli używa się dobrze nawilżającego balsamu-Czytaj dalej „TANIE I DOBRE…”

KSIĄŻKI B.A.PARIS

Dawno nic nie pisałam o książkach, a czytanie, to jedno z moich hobby przecież. I sporo też pozycji mam przeczytanych. Codzienne wieczorne czytanie popycha mnie do tego, że mam ochotę na jeszcze więcej książek i kolejny regał:) B.A. Paris, to angielska pisarka, autorka thrillerów psychologicznych. Przełożono je na 35 języków. Przez wiele lat mieszkała weCzytaj dalej „KSIĄŻKI B.A.PARIS”

MINĄŁ KWIECIEŃ…

Czas wrócić do wpisów podsumowujących minione miesiące. W tym przypadku będzie to kwiecień. A że miałam dłuższą przerwę w blogowaniu, to wrzucę też kilka zdjęć z miesięcy zimowych. Max- piesek dziewczyny mojego brata. Czasem moja mama się nim zajmuje. Co Maxiu lubi? Zaglądać do lodówki 😆 Ławka a’la książka i wierszyk pt. „Cukierkowa dieta”: ZaCzytaj dalej „MINĄŁ KWIECIEŃ…”

ZLOT POTWORÓW

Jechaliśmy do sklepu… Nagle przed nami, przed rondem pojawiły się potwory, czyli typowe amerykańskie ciężarówki. Sklep minęliśmy i pojechaliśmy za nimi. Jechały na Stare Miasto, tam gdzie port i wiatrak, czyli w część miasta, gdzie wcześniej wynajmowaliśmy mieszkanie. Pierwsza myśl: zlot. Musieliśmy to zobaczyć. Dlaczego? Bo te amerykańskie giganty zawsze robią wrażenie. Mnie zawsze kojarząCzytaj dalej „ZLOT POTWORÓW”

NA POLU

Chciałam zobaczyć pole tulipanów. A, że w sobotę pracowaliśmy, to stwierdziłam, że pojedziemy w niedzielę. Znalazłam do wyboru dwa miejsca. I pewnie znaleźlibyśmy się kilkadziesiąt kilometrów dalej, gdyby nie rozmowa z sąsiadką… W sobotę po pracy zaniosłam jej skrzynkę pomidorów. I tak gadalyśmy pod jej domem niemal godzinę. Powiedziałam, że wybieramy się jutro zobaczyć polaCzytaj dalej „NA POLU”

KĄCIK GOTOWY

Dzisiaj sobota, ale my pracowaliśmy. I w pracy doszłam do wniosku, że nie poddam się zmęczeniu i pójdę do ogródka, bo czekała mnie robota w związku z urządzeniem wreszcie miejsca do relaksu. Wyrzuciłam stare, zepsute doniczki, usunęłam chwasty z płyt chodnikowych i najważniejsze: wyrzuciłam ten ohydny plastikowy stół i dwa zniszczone krzesła. Tzn wyniosłam toCzytaj dalej „KĄCIK GOTOWY”