Witaj w moim holenderskim pierdolniku, gdzie wiatr kręci wiatraki a ser pachnie lepiej, niż poranna kawa. Holandia pokazana moimi oczami: czasem bez lukru, czasem zabawna. Ale to nie wszystko, bo będzie też trochę o książkach, polecajkach i jedzeniu. Zacznij ze mną tę jazdę na dwóch kółkach po płaskiej ziemi! :)
Na przerwach w pracy, zamiast gadać o pierdołach z ludźmi, to wchodzę na mój ulubiony Marketplace i oglądam, szukam… ☺ Zawsze coś ciekawego się znajdzie.
I tak sobie przeglądałam te ogłoszenia, akurat w kategorii „Artykuły do wystroju wnętrz”, gdy w oko wpadły mi dwa ładne, duże, białe lampiony. Pomyślałam, że będą idealnie pasować jako dekoracja na święta. Są metalowe (dobrze, że nie plastikowe), ze szklanymi szybkami, mają u góry grube sznurki i gwiazdki. Oczywiście używane, ale w bardzo dobrym stanie, cena: 8 euro 🙂 Odbiór: Hellevoetsluis, czyli nasze miasto. Napisałam do kobitki, czy nadal aktualne i czy mogę odebrać je dzisiaj ok 18:00 po pracy. Odpisała, że tak i podała adres. Podjechaliśmy z Panem Mężem i odebrałam lampiony 🙂
Pojechaliśmy też na zakupy do Lidla. Tam oczywiście mnóstwo rzeczy świątecznych: świece, figurki, lampki, kalendarze adwentowe, itp. Wymyśliłam sobie, że zrobię dwa wieńce, które powieszę na drzwiach wyjściowych na zewnątrz i w oknie kuchennym. Cześć ozdób mam z kringloopa, bo po co kupować nowe i wydawać dużo kasy. W Lidlu znalazłam gwiazdki w trzech kolorach: srebrnym, złotym i czerwonym. Były tanie, więc kupiłam dwa opakowania. Będą pasować do wieńca 🙂 Do tego pomaranczę, którą pokroje w plastry, wysusze i przyczepię razem z gwiazdkami. Mam już w głowie projekt 😁
W oko wpadła mi też oliwkowo-wegańska seria marki Cien. W jej skład wchodzą: żel pod prysznic, balsam, krem do rąk, krem do twarzy. Weganką nie jestem, ale stwierdziłam, że kupię żel, bo mój ulubiony Sanex powoli się kończy, balsam i standardowo krem do rąk. Myślałam, że będą pachnieć raczej neutralnie. I tu zaskoczenie, bo zapach piękny, delikatny, kremowy. Coś, jak Nivea, ale bardziej intensywny. Posmarowałam na próbę tylko dłonie i pachniało mi „pod nosem” długo 🙂
Zanim pojechaliśmy po lampiony, skoczyłam do bankomatu, bo nie miałam kasy żeby za nie zapłacić. Wyciągnęłam 20 euro i trzeba było rozmienić. A że to było w supermarkecie, gdzie obok „ściany płaczu” na pasażu, stoją różne rośliny doniczkowe i cięte, to wypatrzyłam w promocji hiacynty 🙂 A ja cebulkowe lubię 😍🌷Dodatkowo były w jesiennej aranżacji: jabłuszka i żołedzie 🍏☺ Więc nabyłam i drobne miałam.
Wreszcie udało się wstawić kolejny mebel do salonu i nie jest już tak „łyso” 🙂 A ten regał miał stać w sypialni…
Dlaczego stoi w salonie? Z dwóch powodów. Po pierwsze, po prostu lepiej się prezentuje tu, niż w sypialni. A po drugie, w pokoju się nie zmieści. Meble do sypialni, to cały komplet (był w nim też ów regał, ale o tym napiszę osobny post, gdy już cały pokój będzie na tip top skończony). Jak wiadomo, pokoje w szeregowkach do sporych nie należą. Dlatego regał stanął w salonie i tu wygląda naprawdę dobrze. A ja mam miejsce na swoje książki 📚😛 Poza tym dokładnie taki kolor i kształt wymyśliłam sobie już wcześniej dla moich ksiąg i udało się przypadkiem taki wstawić 🙂 Pierwszy jasny regał pochodzi z kringloopa i w przyszłości pójdzie do drugiego pokoju, a obok tego sypialnianego staną dwa kolejne też „sypialniane”. I dla mnie będzie idealnie 😁 Doszłam do wniosku, że teraz mam za mało książek 😳 Kilkanaście czeka na mnie w Polsce. Ale to i tak za mało i biblioteczke trzeba będzie uzupełniać ☺
Figurki Chińczykow kupione kiedyś w kringloopie a gitara 🎸(topór) jednego z członków zespołu Kiss, pochodzi z pchlego targu.Podpórki na książki z motywami marynistycznymi pochodzą z kringloopa a figurka Freddy Mercurego, to prezent od Św Mikołaja 🙂
Na nowych półkach postawiłam swoje ulubione horrory razem z sowami i muszlami, oczywiście też z kringloopa. Reszta półek czeka na uzupełnienie 🙂
Wypatrzyłam też kilka rzeczy u Holendrów, które chciałabym mieć u siebie w domu. Oczywiście nie od razu, bo nie tak łatwo znaleźć coś naprawdę oryginalnego, fajnego i nie wydać fortuny. A ja lubię szukać, szperać, więc powoli powoli wszystko się od… picuje 😁😛
Drewniane schody. Wiadomo, że w wielu domach na świecie jest dużo drewnianych schodów, ale chyba tylko tu, w Holandii są takie strome. Te na zdjęciu są w miarę „normalne”, ale nie o to chodzi. Chodzi mi o samo drewno, jako materiał i o kolor. Dla mnie bomba! Na pewno nie chcemy na nich żadnych dywaników czy wykładziny. Chcemy gołe drewno 🙂
Retro plakaty i obrazki. Są teraz modne i tutaj popularne. Często powieszone na sznurkach, jak wyżej. Kiedyś widziałam taki z tulipanem: od cebulki, po wzrost i kwiat. Na zdjęciu są ptaszki, a spotkać można np ryby czy rośliny.
Komoda. Owszem, można kupić komodę np z Ikei. Ale ja takiej nie chcę. Ten mebel, to chyba mój ulubiony mebel i chcę żeby odstawał od reszty 🙂 Czyli np szafa i łóżko w stonowanym kolorze i prostym kształcie a taka komoda zupełnie odmienna. Nie raz widziałam wnętrze np na biało a komoda, bach! Niebieska 💙 Chcę taką oryginalną do drugiego pokoju.
Plecione koszyki. Wiklinowe koszyki i kosze, to dla mnie must have 🙂 Mam takie w ogródku i chcę też do domu. Mniejsze kwiaty mam w białych doniczkach a te większe w szarych. I te plecione będą robiły za osłonki na szare donice do dużych roślin.
Drewno w łazience. Jak najmniej plastiku. To po pierwsze. Po drugie: jak najwięcej drewna. Są nawet płytki imitujące panele. Ale ja narazie chcę proste lustro w drewnianej ramie i drewniany regał 🙂
Duży drewniany stół z drewnianymi prostymi krzesłami. Ten tu jest super. Tylko kolor bym zmieniła 😉 Krzesła jak dla mnie, ciut za ciężkie, ale ogólnie całość prezentuje się fajnie. I te lampiony na blacie 😍 Mniej więcej tego będę szukać 🙂
Wygodne fotele o niebanalnym kształcie. Te tutaj, baaardzo mi się podobają. Aż chce się na nich usiąść ☺ Póki co, mamy tylko kanapę i jeden czarny fotel przytargany z kringloopa 😁
Biurko albo sekretarzyk. Sekretarzykow w holenderskich domach, można spotkać mnóstwo. Bardzo łatwo je znaleźć np na stronach z używanymi rzeczami. Ten na zdjęciu jest zabudowany na dole. Ja potrzebuję takiego z miejscem na wsunięcie krzesła. Jeśli biurko, to z typu tych większych i cięższych, np takie, jak na zdjęciu 🙂 Ten mebel na pewno postawię w salonie między regałami 😁
Galeria zdjęć. Ale nie byle jaka 🙂 Ta wyżej jest powieszona na kawałku drewna 😍 Kto lubi takie oryginalne rozwiązania i drewno (jak ja), to jest to dla niego świetny pomysł 🙂 Zresztą na takiej „gałęzi” można powiesić też inne rzeczy: obrazki, widokówki czy świąteczne lub sezonowe dekoracje.
Dzisiaj po pracy zdążyłam wyskoczyć do mojego kringloopa. Już tydzień temu widziałam w oknie wystawowym ozdoby bożonarodzeniowe 😛🎄
Na ubieranie choinki i przystrajanie domu ozdobami i światełkami, jest dla mnie zdecydowanie za wcześnie. Co nie znaczy, że nie można powoli kupować różnych gadżetów i ozdób świątecznych. Ja tego typu rzeczy nie kupuję w sklepach „normalnych”, np Action czy Xenos. Ja wolę poszperać w kringloopie. Wiadomo: dużo taniej a poza tym można znaleźć naprawdę ciekawe i fajne rzeczy ☺
To tylko mała część ozdób 🙂
Ja kupiłam drewniany świecznik ze światełkami, który mam zamiar postawić na święta w kuchennym oknie 🙂 Były też plastikowe białe i czerwone. Wybór padł oczywiście na drewno.
Do tego wieniec ze srebrnymi kokardkami, który będzie powieszony na zewnątrz na drzwiach. Dodam do niego potem więcej ozdób.
Śnieg ❄❄❄w sprayu też się przyda 🙂
Na regałach stało sporo koszyków z drobnymi ozdobami, typu wstążki, szyszki, czy drewniane choinki na sznurkach. Ja znalazłam w torebce plecione serca i dwie gwiazdki. Kosztowało to 50 centów. Wzięłam, bo pomyślałam, że zawiesze je na tych gałęziach cyprysa, które z pracy przywlekłam. To nie bombki, więc mogą już wisieć 😁
I jeszcze coś zupełnie innego. Pasującego do lata a nie do zimy i świąt☺ W jednym z koszyków zobaczyłam wieniec z muszli, duże muszle luzem i rozgwiazdy 🐚 A ja uwielbiam wszystko, co morskie, więc kupiłam to:
Teraz pozostaje tylko czekać do grudnia 🙂 A przed świętami pojawię się w kringloopie pewnie jeszcze ze 3 razy 😁
Dzisiaj Słońce 🌞 świeciło pięknie caaały dzień, a że wyszliśmy wcześniej z pracy, to po obiedzie poszliśmy na krótki spacer do parku 🍂🍁
Postanowiliśmy zrobić kółko wokół bajora. Myśleliśmy, że do tego sztucznego jeziorka wpływa woda z kanału, a okazało się, że to dwa połączone jeziorka 🙂 Po drugiej stronie, na przeciwko domów znajduje się fajny lasek. Dookoła zielona trawka i mnóstwo drzew. Po jeziorku pływają kaczki, perkozy, łabędzie, a nad brzegiem stoją czaple ☺ Usiedliśmy nad brzegiem na trawie, pod płacząca wierzbą. Oprócz tej, rosną też głowiaste. Tych jest najwięcej tu w parku. Od zawsze mi się podobały. Polskie Towarzystwo Przyrodnicze „Bocian”, ogłosiło 20 stycznia, „Dniem Wierzby Głowiastej” 🙂 Czytałam, że te wierzby, to nie odmiana drzewa, czy gatunek, ale forma uformowana ręka czlowieka. Ekolodzy namawiają na „ogławianie”, czyli przycinanie koron. Należy to robić nieinwazyjnie, zachowując i tworząc nowe siedliska dla zwierząt. Są to jedyne drzewa, które nie niszczą się podczas obcinania koron. Są nawet w tym celu sadzone. W Holandii na niemal każdym kroku spotkać można wierzby głowiaste. Osadnicy sadzili je na terenach zalewowych. Dostarczały im m.in opału i budulca na płoty. Przez wieki, ze względu na fantastyczny kształt wierzbowych głów, powstało wiele legend na temat tych drzew. W czasach pogańskich uważano, że to drzewa płodności. A z bazi robi się w Polsce wielkanocne palemki. Drzewa tworzą piękny sielski krajobraz 😍
I gdy tak sobie siedzieliśmy w słońcu, to żałowałam, że nie wzięłam chleba z domu do karmienia ptactwa. A po chwili przypomniało mi się, że ptaków chlebem się nie karmi, bo im po prostu szkodzi. Od tego jest ziarno. Dostępne zresztą w sklepach zoologicznych. I już wiem, że gdy tylko zrobi się ciepło, to weźmiemy koc, coś do jedzenia, karmę dla ptactwa+ ja jakąś książkę i będziemy siedzieć wśród zieleniny 🌳🌿 i odpoczywać ☺ I cieszę się, że mamy „za rogiem” taki ładny i duży park. Dobrze się mieszka na obrzeżach miasta, na zadupiu 😛💚
Oprócz wierzby płaczącej i głowiastej, jest jeszcze jedna, która bardzo mi się podoba 😁 Jest to wierzba mandżurska- ta z tymi powyginanymi, lekko skręconymi gałązkami 🙂
Mój ulubiony jesienny miesiąc poszedł w diabły 😈 Zniknął. Ale tu w Holandii, jesień chyba przeszła samą siebie. Dawno tyle deszczu tu nie widziałam ☔
Padało niemal codziennie. Były może dwa dni, kiedy nie spadła kropla deszczu. Ale i tak było niemal non stop zachmurzone☁Na palcach jednej ręki mogę policzyć wyjście słonka 🌞 Pewnej soboty, ok 5:00 rano obudziła nas burza ⚡A którejś niedzieli, nawet… grad! A moje okropne bajoro wylało.
W weekendy nawet się z domu nie chciało wychodzić. Woleliśmy coś w tym domu porobić. A wiadomo, że teraz zawsze jest coś do roboty. Nie rozumiem ludzi, którzy mówią, że im się nudzi. Ja na nudę nie narzekam 😂 Nawet, gdy leżę i nic nie robię konkretnego, to się nie nudzę. Ostatnio oglądamy np stare odcinki polskiego MasterChefa 🙂
MASTERCHEF SEZON 7 ANNA STARMACH MICHEL MORAN MAGDA GESSLER
Doszliśmy z Panem Mężem do wniosku, że chcemy kiedyś zjeść w restauracji z gwiazdką Michelin i żeby spróbować chociaż raz, jak smakują małże św Jakuba, czyli przegrzebki. W tego typu programach często je robią. Przyrządza je np Gordon Ramsay. A co tam, raz się żyje. I chociaż raz w życiu trzeba zjeść coś „innego” 😁
Przegrzebki
Odkryłam na Yotube muzykę relaksacyjna ☺ Niby nic takiego, ale dobrze jest czasem posłuchać. Tymbardziej, że ten rok jest koszmarny. Np to: https://m.youtube.com/watch?v=Vj6HmDAmgo0
Ja nie medytuje, ale fajnie przy takiej melodii mi się czyta 😊 Oprócz tego, można znaleźć np odgłos deszczu ( to sobie darowałam, bo miałam na żywo), świergot ptaszków, szum potoku, odgłosy dżungli czy burzy. Jak dla mnie bomba! Mało tego. Włączyłam nawet filmy przyrodnicze 🙂 Te o pięknej polskiej zwierzynie i roślinach. Czyta oczywiście Krystyna Czubowna 🙂 Polecam np ten: https://m.youtube.com/watch?v=FFPsk9GbfDU&t=5s
Dostaliśmy listy dotyczące oddawania organów po śmierci.
13 lutego 2018r holenderski parlament przegłosowal ustawę, która mówi o tym, że każdy dorosły i zameldowany obywatel kraju, będzie potencjalnym dawcą organów po swojej śmierci. Osoby, które dotychczas nie zarejestrowały się jako dawcy, otrzymają list z zapytaniem, czy chciałyby po śmierci przekazać organy do celów medycznych. Odbiorcy, którzy nie udzielą odpowiedzi na pierwszy list, oraz kolejny, wysłany 6 tygodni później, będą traktowani jako dawcy. Jednak w każdej chwili przysługuje im zmiana tego statusu. Wybór nie ogranicza się do opcji „tak” lub „nie”- o dalszym losie organów, na wniosek zainteresowanego zadecyduje rodzina lub konkretna, wskazana wcześniej osoba. Osoby, które odmówia oddania swoich narządów, nie będą brane pod uwagę, gdy będą same potrzebowały np serca. Pierwszeństwo mają osoby z decyzją na „tak”. Październik w Holandii, to miesiąc, w którym organizowany jest „donorweek”, czyli „tydzień dawcy”. W tym czasie w mediach porusza się wiele tematów związanych z przeszczepami narządów i tkanek. Również wtedy wysyłane są listy w sprawie przystąpienia do Rejestru Donacji. Mieszkając jeszcze w Polsce, w portfelu nosiłam kartkę z decyzją o oddaniu swoich narządów. Zresztą cały czas ją mam. A teraz wyślę list, także ze zgodą 🙂
Wróciłam też do przeglądania Pinterestu. Dobrze, że nie lubię oglądać seriali, bo wtedy, nie znalazłabym czasu na nic, a Pinterest to złodziej czasu. Ale też kopalnia mnóstwa inspiracji 🙂 Znalazłam np piękne obrazki vintage z lawendą w roli głównej. Za zapachem tej rośliny akurat nie przepadam. Wygląd akurat mi się podoba i na pewno na wiosnę ozdobie nią podwórko.
Przejrzałam też zdjęcia o tematyce Świąt Bożego Narodzenia. A to dlatego, że tu już w Jysku widziałam ubrana choinkę a w Actionie roi się od ozdób choinkowych 😳 Dla mnie to za wcześnie. Ale znalazłam taką fajną tacę przekąsek na świąteczne spotkanie:
No i podoba mi się sansewieria w takich donicach:
Z pracy przytargałam gałązki cyprysa, bo szef dzień wcześniej przycinał i zobaczyłam tyle igliwia w kontenerze, że musiałam trochę do domu zabrać 🙂 A to przecież pięknie pachnie! Bombek jeszcze nie wieszam 😁
Pojechaliśmy dzisiaj do Rotterdamu po wypatrzony przeze mnie rattan. I kolejny raz okazało się, że kupno rzeczy na Marktplaats, to strzał w dziesiątkę 😁
Kobitka z ogłoszenia napisała do mnie ok godziny 15:00 z zapytaniem, czy na pewno będę dzisiaj po odbiór. Odpisałam, że tak. Przed 18:00 najpóźniej. Nawigacja zaprowadziła nas prawie prawidłowo, bo na Rotterdam Zuid. Zaparkowaliśmy pod szeregiem domków i szukaliśmy numeru 8. Zapukaliśmy w drzwi domku nr 8. Powiedzieliśmy, że chodzi o ogłoszenie. Pani (trochę wystraszona wieczornym najściem), wyjaśniła, że musimy się wrócić. Okazało się, że patrzyliśmy na numery domków, ale nie mieszkań. Można to porównać do bloków: my patrzyliśmy tylko na numery bloków. A te domki (a la bloki) były długie i wzdłuż nich ciągnęły się drzwi do mieszkań oznaczone numerkami i musieliśmy szukać nr 8. Dodatkowo było już ciemno, padał deszcz i ulica była remontowana. Kupa błota i wody. Ale po ok 5 minutach udało się. Zapukałam, powiedziałam, o co chodzi i stoliczki były moje 🙂
Zdjęcia robiłam wieczorem, więc światło niekorzystne. Ale widać, że to porządny rattan, gruby i ciemny. Do tego przydymione szkło, grube… Jeden jest wyższy, drugi ciut niższy. Jeden wchodzi pod drugi. Są różne kombinacje. Widziałam te mebelki do tej pory tylko w sypialni a teraz „mam wizję” nawet i na salon 😁 Znalazłam świetne stoliki idealnie pasujące do mojego stylu. I będę dodatków szukała dalej 🙂 Poniżej kilka przykładów stolików z internetu:
To mój ulubiony styl 😊 Spodobał mi się już baaardzo dawno temu. A że zaczynamy w sobotę skręcać meble do sypialni, to szukam pomysłów na urządzenie jej chociaż trochę egzotycznie 😁
Ciut historii
Kolonializm- jako polityka podboju i przejmowania obcych terytoriów oraz podporządkowanie sobie zamieszkującej tam ludności przez państwa europejskie, (głównie Brytyjczyków), sięga XV i XVI w. Ma związek z odkryciami geograficznymi.
Styl kolonialny stanowi mieszankę europejską z orientem i egzotyka. Kolonizatorzy brytyjscy, po zdobyciu terenów, upodobali sobie egzotyczne meble i dodatki. Połączyli to z angielską elegancją i tak powstał ten styl. Powstał niechlubnie, ale zdobył serca ludzi na całym świecie, np Francuzów.
Urządzając takie wnętrza, można stworzyć klimat dalekich podróży. Podstawowymi materiałami, które są wykorzystywane do budowy mebli w stylu kolonialnym, są drewno egzotyczne (np tekowe, mahoń), rattan i bambus. Są zwykle ciemnego koloru, często postarzane. Kolor ścian, to przede wszystkim naturalne kolory bliskie Ziemi: beże, odcienie brązu, wanilia, kość słoniowa. Te kolory stanowią kontrast dla ciemnych mebli. Podłogi są najczęściej drewniane a w oknach wiszą bambusowe rolety. Oryginalne dodatki, to np maski, figurki, skóry zwierząt, mapy, drewniane skrzynie, globusy, egzotyczne rośliny, np palmy czy bananowce.
I tak sobie wymyśliłam 😁 Ogólnie mogłabym cały dom mieć w tym stylu, albo chociaż podobnie. W tej chwili skupię się na sypialni. Kolor ścian pasuje idealnie do mebli, które zamowilismy. Nie są to typowe meble kolonialne, bo te kosztują kupę kasy. Ale te, które mamy, są w ciemnym kolorze i do nich też będą pasować dodatki związane z egzotyką. Po skręceniu i ustawieniu, pokażę je na blogu. Dzisiaj przeglądałam mój ulubiony Marktplaats i znalazłam dwa rattanowe stoliczki z dymionym szkłem za 20 euro. Jest to porządny ciemny rattan, w dobrym stanie. Napisałam do pani i jutro jadę po odbiór 🙂 Na szczęście niedaleko, bo do Rotterdamu. Kolejnymi dodatkami będą na pewno: palma areca w drewnianej donicy i stare mapy w brązowych, drewnianych ramach, które będą wisieć nad łóżkiem.
Potem pomyślę nad dywanem lub dywanikami a jutro pokażę te dwa rattanowe stoliczki 🙂
Kolor sypialni miał zostać biały. Ale zmieniłam zdanie i stwierdziłam, że do mebli wenge, będzie pasował kolor np kawy z mlekiem ☕😊
Pojechaliśmy więc do marketu budowlanego Gamma w poszukiwaniu odpowiedniego koloru. W oczy od razu rzucił mi się kolor z palety brązow. Było ich tam zresztą sporo. Jak to się mówi: do wyboru, do koloru 😉 Pan Mąż chciał ciemniejszy kolor, taki niemal czekoladowy. Dla mnie był za ciemny, zmniejszyłby optycznie pokoj i zlał się z meblami. Ale włożyłam mimo to, tę puszkę do koszyka… Poszliśmy do kasy. Stojąc w kolejce, rozmyśliłam się i poszłam wymienić na ten kolor, który od razu wpadł mi w oko. I nie żałuję, bo po wyschnięciu wygląda naprawdę dobrze. Bardzo mi się podoba.
Ogólnie byłam ciut wystraszona tym malowaniem. Do tej pory malowałam tylko na biało. Do tego nigdy nie nakładałam farby na tapetę. A faktura tapety jest trochę chropowata. W pracy na przerwach, szukałam informacji w internetach na temat farb, którymi można malować tapety. Dużo mi to nie pomogło. A tapeta tapecie nierówna. No cóż… Raz się żyje i stwierdziliśmy, że jak coś spieprzymy, to nikt nas przecież za to nie ochrzani, bo to nasz dom. Poza tym pod tapetą nie ma kolejnej warstwy, tylko czysta ściana. Więc można zerwać i zrobić gipsowke. Więcej pracy, ale i tak ją pewnie zrobimy prędzej, czy później 🙂 Ryzyko się opłaciło, bo ta farba elegancko wszystko pokryła, dała piękny kolorek i teraz ładnie schnie. Ściany nie są perfekcyjnie pomalowane, bo malarz ze mnie żaden, ale narazie wystarczy. Sufit sobie darowaliśmy, bo tragedii nie ma. Chyba, że nas najdzie, to odświeżymy go biała farbą.
Zdjęcie było robione wieczorem, gdy już wszystko skończyłam na tip top. Nie widać dobrze, jak kolor się prezentuje. Teraz czekamy, aż wszystko dobrze wyschnie 🙂
Znalazłam też dwa sklepy internetowe, w których kupię to, czego szukałam 🙂 Są rzeczy do kuchni. Podoba mi się nasze okno kuchenne, dlatego chciałam żeby wyglądało jeszcze ładniej. Nie chcę przyczepiać ozdobnej folii. Chcę ładną, krótką zasłonkę z kuchennymi wzorami i może zazdrostke.
Natknęłam się na polski sklep, który towar wysyła też za granicę 🙂 A firanki do kuchni są naprawdę w przystępnych cenach. W przyszłym tygodniu zrobię zamówienie.
Kolejną rzeczą jest półka- bufet na kółkach. Kuchnię mam małą, a taka półka sprawdzi się idealnie. Potrzebuję miejsca na trzymanie np ziemniaków czy cebuli.
Zależy mi, żeby była w większości z drewna i miała szufladke. Zamontowany metalowy koszyk też może być. Znalazłam taką półkę w holenderskim sklepie internetowym 🙂
Byłam w Actionie po jakąś chemię do sprzątania i oczywiście poszłam w regał z maskami w płachcie. Znalazłam kolejne fajne i parę kupiłam 🙂
Niektóre dziewczyny mają hopla na punkcie robienia paznokci, niektóre na punkcie makijażu a jeszcze inne włosów. Ja co drugi dzień leżę z maską na twarzy 🎭 Często jest to po prostu miód, czasem maska zmywalna a te w płachcie po prostu uwielbiam 💙 Przyklejam do twarzy i na kanapę z książką 😊 A potem resztę wmasuję w skórę i gotowe. Nie trzeba się męczyć ze zmywaniem. W Actionie jest wiele skutecznych masek. I wiele z nich wypróbowałam. Dzisiaj kilka nowych, które pójdą do przetestowania i dwie rzeczy, które już znam i lubię 🙂
Kto nie lubi Disneya? Chyba nie ma nikogo takiego 🙂 Dlatego dorwałam maskę z Królewna Śnieżka. Producent napisał, że jest to maska odświeżajaco- nawilżająca wzbogacona o kwas hialuronowy. Mnie tam pasuje, bo zawsze zwracam uwagę na nawilżenie.
Kokosowa maska odświeżajaca. Na temat oleju kokosowego krążą różne mity. Ja stosuję go do smarowania skóry często zamiast balsamu. Nie narzekam. Wręcz przeciwnie. Dlatego skusiłam się na tę maseczkę kokosową. Mam nadzieję, że skóra po niej będzie miękka 🙂
Maska małpka 🐵 jest głęboko oczyszczająca maską z ekstraktem z liści pachnotki. O pachnotce już pisałam w poście dotyczącym innych masek. Przypomnę tylko, że jest to roślina idealna dla alergików, neutralizuje wolne rodniki i działa przeciwzapalnie. Sądzę, że uspokaja skórę.
Ta maska 😂 działa odświeżajaco i nawilżająco i ma ekstrakt z pomarańczy. Pomarańcza działa na stany zapalne skóry, pomaga w likwidacji trądziku i przetluszczaniu się cery. Spowalnia procesy starzenia się skóry spowodowane np długim opalaniem.
Ice ice baby 🍦🍨🍧 to nawilżająca maska z wyciągiem z ogórka. Pomaga poprawić elastyczność skóry oraz oczyszcza. Ja często przecieram czystą skórę twarzy plastrami świeżego ogórka i mogę powiedzieć, że działa to bardzo odświeżajaco 🙂
Donut worry 🍩🍩🍩 to kolejna maska głęboko oczyszczająca z ekstraktem z pachnotki. Oczyszcza pory i likwiduje zanieczyszczenia. Ogólnie jest dobra dla wszystkich typów cery.
A to złota maska, którą już raz próbowałam i wiem, że sięgnę po nią kolejny raz 😊 W kosmetyce używa się złota koloidalnego, które jest nietoksyczne i całkowicie bezpieczne dla organizmu. Złoto przede wszystkim posiada bardzo silne właściwości nawilżające i odżywcze, likwiduje suchość cery, działa przeciwzmarszczkowo i rozświetla. Ta maska działa łagodząco i zmiękczająco. Pomaga w regeneracji suchej skóry. Jest dwuczęściowa. Czasami mam przesuszoną skórę na brodzie. Ta maska mi pomogła i dodatkowo rozświetlila cerę. Mnie ona odpowiada 🙂
A tu dwie zmywalne maseczki: różowa z czerwoną glinką i rozmarynem oraz niebieska z solą z Morza Martwego i olejkiem macadamia. Jest to masko- peeling. A że ja lubię wszystko, co morskie, to ją wzięłam 🙂 Obydwie maseczki działają oczyszczająco, złuszczająco i usuwają martwe komórki skóry. Do stosowania najlepiej dwa razy w tygodniu.
A tu jedna wypatrzona nowość i druga wypróbowana „starość” 😜 Nowość, to ta zielona aloesowa tubka. Aloes uwielbiam, a że kończył mi się żel do mycia twarzy, to stwierdziłam, że wypróbuję ten. Jest dobry, dobrze się pieni i oczyszcza. Zapach raczej neutralny. Nie ma uczucia ściągnięcia, koi cerę. Kosztuje też niewiele, bo chyba coś koło dwóch euro.
Niebieska buteleczka, do której zawsze wracam, to zmywacz makijażu 🙂 Gdy go odkryłam, to od razu wiedziałam, że to będzie mój nr 1 😊 W tej chwili używam płynu Nivea, kupionego jeszcze w Polsce. Kończy się, więc nabyłam znowu „mój” płyn. Buteleczka ma 150 ml ale starcza na dosyć długo ( u mnie). Płyn jest dwufazowy a to ogromny plus, bo zmywa szybko i dokładnie wodoodporną tapetę. Kosztuje też chyba ok dwóch euro. Jest holenderskiej marki Alvira, która ma w ofercie także toniki, kremy i maski. Stosowałam je też i jestem zadowolona 🙂
Obiecałam sobie, że ograniczę kupowanie kremów do twarzy w plastikowych słoiczkach. Ten w szklanym, różany marki Bielenda powoli się kończy. I co? Zobaczyłam krem w plastiku z wit C. A tę witaminę bardzo lubię, bo działa na skórę świetnie. Najważniejsze, to odmładza, spłyca zmarszczki, rozjaśnia i rozświetla. Od kremu z wit C lepsze jest tylko serum. W Actionie znalazłam krem. Kupiłam go. Jest dosyć gęsty a jego zapach przypomina mi suche… siano 😁 Kończy mi się krem nocny, więc doszłam do wniosku, że tego będę używała na noc, ze względu na gęstość.
Ice ice baby 🍦🍨🍧 na twarzy… W ogóle nie wygląda się, jak z horroru 😂
W ostatni weekend nie miałam weny na jakieś duże porządki. Ogarnęłam pobieżnie to i owo i stwierdziłam, że obejrzę jakiś dobry film. Żadne nowości mi nie podeszły, więc odpaliłam filmy stare, „ale jare” 🙂 Wracam do nich co jakiś czas i polecam na wieczór 😊
„Lucy”- młoda, mieszkająca na Tajwanie studentka, zostaje namówiona przez swojego chłopaka na dostarczenie paczki pewnemu biznesmenowi. Staje się zakladniczką i na jego rozkaz do organizmu kobiety, zostaje wszyta paczka z silną substancją narkotyczną, którą dziewczyna ma przemycić. Paczka pęka, a mózg Lucy podlega niewyobrażalnej transformacji- jego potencjał zostaje uwolniony…
„Skóra, w której żyję”- jeden z bardziej szokujących filmów, będący ekranizacja powieści „Tarantula”. Historia chirurga plastycznego, który próbuje stworzyć syntetyczna ludzką skórę. Swoje eksperymenty przeprowadza na uwięzionej kobiecie. Kim ona jest? Prawda szokuje…
„Adwokat diabła”- Kevin Lomax jest wziętym adwokatem odnoszącym sukcesy. Nie przegrał dotąd ani jednej sprawy. Wkrótce przyjmuje ofertę pracy w Nowym Jorku, ale nie zdaje sobie sprawy kim jest jego nowy pracodawca…
„Siedem”- arcydzieło gatunku. Dwóch policjantów usiłuje schwytać seryjnego mordercę, który zabija wg siedmiu grzechów głównych.
„Jestem bogiem”- Eddie Mora jest niespełnionym, pogrążonym w depresji pisarzem. Dostaje do spróbowania eksperymentalny narkotyk NZT. Powoduje to, że mężczyzna staje się geniuszem i człowiekiem sukcesu. Jest to chyba mój ulubiony thriller, bo na podstawie książki pt „Dawka geniuszu” (Alan Glynn). Czytałam już dawno tę książkę, jeszcze przed filmem. Spodobała mi bardzo i uważam, że jest nawet lepsza niż film. W każdym razie, polecam obydwie pozycje 🙂